Cześć dziewczyny! :)
Dzisiaj przychodzę do was z zawartością jeszcze cieplutkiego CuteBoxa :)
Dzisiaj przychodzę do was z zawartością jeszcze cieplutkiego CuteBoxa :)
Ja lubię testować wszystko co naturalne, więc jak jeszcze zobaczyłam, że można wybrać gatunek książki to skusiłam się migiem.
Ku mojej radości przesyłka doszła bardzo szybko, bo już koło godziny 10 kurier in postu zapukał do mych drzwi. Po rozpakowaniu pudełka z zabezpieczeń moim oczom ukazała się chyba najsłodszy pakunek boxowy jaki kiedykolwiek miałam :)
Po otwarciu prezentowało się to tak:
Pierwszym produktem okazało się masło do ciała jabłko i lawenda z firmy Zielone Laboratorium.
Cena: 35 zł
Nigdy nie miałam nic z tej firmy, więc ciesze się, że mogę przetestować. Masło oparte jest na maśle shea, które jest zbawienne dla mojej skóry. Uwielbiam mocny zapach lawendy, więc jeśli masełko nim pachnie to na pewno będzie w częstym użyciu.
Moim książkowym wyborem był kryminał, więc w pudełku otrzymałam książkę "Bandyta" G.Glinka.
Cena: 39,90 zł
Jest to kryminalna powieść pisana z perspektywy przestępcy. Prawdziwa autobiograficzna opowieść człowieka, który był złodziejem, oszustem, sutenerem, przemytnikiem i porywaczem.
Jestem bardzo na tak, uwielbiam kryminały i uważam, że jesień to najlepszy na nie czas!
Kolejnym produktem okazał się lipowy płyn micelarny z Sylveco
Cena: 31.99 zł
Nie miałam nigdy płynu micelarnego Sylveco, ale miałam tonik hibiskusowy, który zresztą stał się moim ulubionym, więc mam dobre przeczucia co do tego produktu. Normalnie bym go nie kupiła, bo jest troszkę za drogi jak na micel, ale przetestować warto.
W pudełeczku mogliśmy znaleźć również mydełko miodowo-propolisowe z Honey Therapy
Cena: 12 zł
No i tu jestem lekko zawiedziona, bo nie używam takich mydełek. Jestem raczej fanką płynnych mydeł takich jak z YOPE. Muszę jednak powiedzieć, że zapach ma to mydło obłędny, taki właśnie jesienny, pobudzający wyobraźnie i kojący zmysły. Taki jakiś romantyczny, więc chyba przełamie swoją niechęć i zacznę używać i nikomu nie oddam.
Rolę przekąski pełniło magiczne ciacho z India Cosmetics.
Cena: 1,99 zł
Ciacho jest naprawdę kruche i pyszne. Troszkę żałuję, że nie znalazł się żaden kosmetyk Indii, bo ich maska do włosów jest po prostu świetna. Właśnie jej używam i to jest mój ulubieniec w pielęgnacji niesfornych kosmyków. Ciacho pyszne i chrupiące. Dostaliśmy także próbkę ich herbaty, ale mówiąc szczerze nie podeszła mi ona, i mam jeszcze prócz tej próbki pełnowymiarową herbatę.. Ale wiecie zawsze można zabłysnąć przy znajomych i jako atrakcje spotkania podać im herbatkę z marychy.. także trzymam na taką czarną godzinę :P
I ostatnią rzeczą okazał się marokański pumeks Hammam wykonany z czerwonej glinki.
Cena: 16 zł
Super, ciesze się bardzo, bo słyszałam o nim dużo dobrego i nigdy nie było dane mi go spróbować.
Z podpowiedzi na fanpejdżu domyśliłam się, że to o niego chodzi, co też utwierdziło mnie w przekonaniu, że to będzie fajna edycja i w końcu nadszedł czas by dać Cute Boxowi szanse.
Jako próbkę dostaliśmy także szampon z olejkami eterycznymi z firmy Zielone Laboratorium. Jest to produkt wegański. Będzie miło wypróbować, bo chyba jest z tej samej serii co masło do ciała, czyli.. lawenda!
Jako próbkę dostaliśmy także szampon z olejkami eterycznymi z firmy Zielone Laboratorium. Jest to produkt wegański. Będzie miło wypróbować, bo chyba jest z tej samej serii co masło do ciała, czyli.. lawenda!
Według mnie pudełko jest bardzo fajne i wykorzystam wszystkie produkty. Z książki jestem wybitnie zadowolona i super, że Cute dał nam możliwość wyboru tematyki książkowej, bo wiem, że wiele dziewczyn odstręczają boksy książkowe z uwagi na to, że nie pasuje im tematyka książek, a tak przynajmniej mają większą szanse by w pudełku dostać to co im najbardziej odpowiada :)
Podsumowując, wartość pudełka to 136 zł i 88 groszy. Za Cute Boxa zapłacimy natomiast 61,90 zł. Potencjalny zysk na pudełeczku wynosi 74 zł i 98, czyli zakup się opłaca.











































