wtorek, 4 października 2016

Zawartość październikowego CuteBoxa

Cześć dziewczyny! :)
Dzisiaj przychodzę do was z zawartością jeszcze cieplutkiego CuteBoxa :)


Jest to moje pierwsze pudełeczko od nich, więc nie wiedziałam czego mogę się spodziewać chociaż oczywiście jakieś podpowiedzi wcześniej znałam. Z reguły nie decyduje się na zakupy w ciemno, ale głównym powodem mojego wyboru było promowanie pudełka sloganem "nature".
Ja lubię testować wszystko co naturalne, więc jak jeszcze zobaczyłam, że można wybrać gatunek książki to skusiłam się migiem.

Ku mojej radości przesyłka doszła bardzo szybko, bo już koło godziny 10 kurier in postu zapukał do mych drzwi. Po rozpakowaniu pudełka z zabezpieczeń moim oczom ukazała się chyba najsłodszy pakunek boxowy jaki kiedykolwiek miałam :)


Po otwarciu prezentowało się to tak:



Pierwszym produktem okazało się masło do ciała jabłko i lawenda z firmy Zielone Laboratorium.

Cena: 35 zł

Nigdy nie miałam nic z tej firmy, więc ciesze się, że mogę przetestować. Masło oparte jest na maśle shea, które jest zbawienne dla mojej skóry. Uwielbiam mocny zapach lawendy, więc jeśli masełko nim pachnie to na pewno będzie w częstym użyciu.

Moim książkowym wyborem był kryminał, więc w pudełku otrzymałam książkę "Bandyta" G.Glinka.
Cena: 39,90 zł

Jest to kryminalna powieść pisana z perspektywy przestępcy. Prawdziwa autobiograficzna opowieść człowieka, który był złodziejem, oszustem, sutenerem, przemytnikiem i porywaczem. 
Jestem bardzo na tak, uwielbiam kryminały i uważam, że jesień to najlepszy na nie czas!

Kolejnym produktem okazał się lipowy płyn micelarny  z Sylveco

Cena: 31.99 zł

Nie miałam nigdy płynu micelarnego Sylveco, ale miałam tonik hibiskusowy, który zresztą stał się moim ulubionym, więc mam dobre przeczucia co do tego produktu. Normalnie bym go nie kupiła, bo jest troszkę za drogi jak na micel, ale przetestować warto.


W pudełeczku mogliśmy znaleźć również mydełko miodowo-propolisowe z Honey Therapy

Cena: 12 zł

No i tu jestem lekko zawiedziona, bo nie używam takich mydełek. Jestem raczej fanką płynnych mydeł takich jak z YOPE. Muszę jednak powiedzieć, że zapach ma to mydło obłędny, taki właśnie jesienny, pobudzający wyobraźnie i kojący zmysły. Taki jakiś romantyczny, więc chyba przełamie swoją niechęć i zacznę używać i nikomu nie oddam.

Rolę przekąski pełniło magiczne ciacho z India Cosmetics.

Cena: 1,99 zł

Ciacho jest naprawdę kruche i pyszne. Troszkę żałuję, że nie znalazł się żaden kosmetyk Indii, bo ich maska do włosów jest po prostu świetna. Właśnie jej używam i to jest mój ulubieniec w pielęgnacji niesfornych kosmyków. Ciacho pyszne i chrupiące. Dostaliśmy także próbkę ich herbaty, ale mówiąc szczerze nie podeszła mi ona, i mam jeszcze prócz tej próbki pełnowymiarową herbatę.. Ale wiecie zawsze można zabłysnąć przy znajomych i jako atrakcje spotkania podać im herbatkę z marychy.. także trzymam na taką czarną godzinę :P

I ostatnią rzeczą okazał się marokański pumeks Hammam wykonany z czerwonej glinki. 

Cena: 16 zł

Super, ciesze się bardzo, bo słyszałam o nim dużo dobrego i nigdy nie było dane mi go spróbować.
 Z podpowiedzi na fanpejdżu domyśliłam się, że to o niego chodzi, co też utwierdziło mnie w przekonaniu, że to będzie fajna edycja i w końcu nadszedł czas by dać Cute Boxowi szanse.

Jako próbkę dostaliśmy także szampon z olejkami eterycznymi z firmy Zielone Laboratorium. Jest to produkt wegański. Będzie miło wypróbować, bo chyba jest z tej samej serii co masło do ciała, czyli.. lawenda!



Według mnie pudełko jest bardzo fajne i wykorzystam wszystkie produkty. Z książki jestem wybitnie zadowolona i super, że Cute dał nam możliwość wyboru tematyki książkowej, bo wiem, że wiele dziewczyn odstręczają boksy książkowe z uwagi na to, że nie pasuje im tematyka książek, a tak przynajmniej mają większą szanse by w pudełku dostać to co im najbardziej odpowiada :)

Podsumowując, wartość pudełka to 136 zł i 88 groszy. Za Cute Boxa zapłacimy natomiast 61,90 zł. Potencjalny zysk na pudełeczku wynosi 74 zł i 98, czyli zakup się opłaca.



czwartek, 1 września 2016

Zawartość wrześniowego ChillBoxa

Cześć dziewczyny! :) 



Niestety wrześniowy box trafił do mnie wyjątkowo późno, bo paczka przyszła do paczkomatu o 21 i podczas całego dnia zdążyłam już niestety podejrzeć zawartość na instagramie u innych dziewczyn, więc nie było aż takiego efektu niespodzianki... no ale cóż, byłam strasznie niecierpliwa ;)
Gdy niosłam pudełko do domu okazało się, że jest strasznie ciężkie co trochę wzbudziło moją ciekawość, bo przypomniałam sobie, że to pewnie kubeczek waży najwięcej i nie wiem przecież na którą wersje trafiłam! Także coś było jednak owiane tajemnicą :) Nie mogłam się już doczekać kiedy wpadne z pudełkiem do domu by móc szybko sprawdzić wersje, która mi przypadła. 
Okazało się, że trafiłam na różowy kubeczek z truskawką, był to mój faworyt, zresztą kubeczek towarzyszy mi teraz przy pisaniu tej notki i spisuje się świetnie. Naprawdę jestem zadowolona i to mój ulubieniec z wrześniowego pudełka.

Cena: 34,18 zł

To była jednak ujawniona wcześniej zawartość pudełka, pozostałe produkty były owiane tajemnicą i nikt nie wiedział czego prócz kubeczka można się spodziewać we wrześniu. 


Pierwszą kosmetyczną rzeczą jaką znalazłam był scrub do twarzy "wiśnia imbirowa" z Organic Shop.


                          Fajnie, u mnie nigdy za wiele produktów do oczyszczania skóry także peelingi i scruby są zawsze mile widziane, bo to po prostu niedłączny element pielęgnacji. Poza tym uwielbiam zapach wiśni, więc jeśli ten scrub pachnie wiśniowo to ChillBoxie masz mnie bez reszty tym produktem! :D

Cena: 12,55 zł


Kolejnym produktem okazała się grecka pianka do mycia ciała od Organique. 


Produkt ten ma walory pielęgnacyjne i nawilżające. Nigdy nie miałam takiej pianki, więc jestem bardzo na tak, na pewno już niedługo przetestuję, bo bardzo pulubiłam się z kosmetykami od Organique. Na pewno dam Wam znać w przyszłości co to za małe cudeńko. :)

Cena: 18.90 zł


Książkową propozycją września okazała się pozycja "Antipolis" Tomasza Fijałkowskiego. 


Jest to powieść fantasy z czego nie bardzo się cieszę.. ja uwielbiam kryminały i chyba ciężko mi będzie zmusić się do sięgnięcia po tę książkę, ale zobaczymy... Jednak wartość książki to 30 % wartości pudełka także pod tym względem nie czuję się usatysfakcjonowana.

Cena: 34,90 zł


Chyba specjalnie do kubeczka została dołączona herbata :)

 Herbatę otrzymaliśmy z firmy Dary Natury i jest to tzw. herbatka poobiednia. Herbata zapobiega wzdęciom i normalizuje proces trawienia. Jak deklaruje ChillBox wzbogacona jest również w cenne witaminy i sole mineralne. No i super, na pewno wypiję ze smakiem, zawsze to jakieś urozmaicenie od czarnej herbaty, której mam już po uszy. Jestem na tak, zresztą pije ją w tym momencie w chillowym kubeczku, więc muszę dodać, że jest według mnie mocno rumiankowa.

Cena: 3.70 zł


Trafił nam się również produkt z EcoLab. Dla mnie ta firma to nowość i pierwszym moim produktem do przetestowania okazała się maska do rąk z avokado. 


Powiem szczerze, że nigdy nie miałam do czynienia z maską do rąk i nie wiem nawet jak to się je, podejrzewam, że maska ma za zadanie po prostu wygładzić i nawilżyć skórę naszych dłoni jak to ma robić maska do twarzy... czyli po prostu robić robotę kremu tylko pod szyldem maski. 
Nie wiem co i jak, ale na pewno przetestuję, bo ten kosmetyk pobudził moją ciekawość, a więc jestem na tak.

Cena: 13,95 zł

Ostatnim produktem okazał się krem do stóp z olejkiem lawendowym i ekstraktem z bambusa firmy Kafe Krasoty.


 Zdaję mi się, że firmę tę mieliśmy już okazję poznać we wcześniejszej edycji Chilla.
Krem ma działanie nawilżające i zdążyłam go już użyć na swoje stopy, powiem jedno - pachnie obłędnie. Uwielbiam zapach lawendy i ten krem mogłabym wąchać i wąchać... szkoda, że to nie krem do rąk (chociaż przecież mam ich cały zapasa..) :P Ale żeby nie było, to ciesze się z kremu do stóp, bo obecnie moje stopy są w fatalnym stanie... skóra mi na nich popękała, więc od dziś zabieram się za stosowanie tego cudownie pachnącego specyfiku. Dam znać co i jak w przyszłości.

Cena: 11,90 zł


W pudełeczku znalazłam także szereg ulotek i zniżek oraz Japońskie ciasteczko szczęścia z wróżbą od Jasumi. Otworzę go jutro by miło rozpocząć dzień :)



Podsumowując, z całej zawartości jestem zadowolona, no oprócz książki. 
Wartość produktów to 130, 08 zł, czyli potencjalny zysk na pudełku wynosi 41, 08 zł. Zysk nie jest jakiś oszałamiający, ale zawartość pudełeczka mnie bardzo ucieszyła. Kubeczek to hit, zamierzam sprawić drugi taki sam mojej mamie na urodziny.
Box wrześniowy jest ostatnim boxem przed przerwą, także cieszę się, że udało mi się go zamówić, bo pewnie przez kilka miesięcy będziemy odcięci od ChillBoxowych dobroci... :( 
Mam nadzieję jednak, że dziewczyny wrócą z pudełkami w odświeżonym formacie i dalej będzie panował ChillBoxowy szał co miesiąc. :)


A jak Wasze wrażenia? Udało Wam się dopaść wrześniowy box tak jak ja?


wtorek, 30 sierpnia 2016

Zawartość sierpniowego Chillboxa

Cześć dziewczyny! :) 

Wiem, że przychodzę trochę późno z prezentacją zawartości sierpniowego ChillBoxa, bo jutro otrzymamy pewnie wrześniową edycja, ale to dlatego, że przez cały sierpień krucho było u mnie z czasem i dopiero teraz wygenerowałam kilka chwil na napisanie zaległych notek na bloga.
Wczoraj również wrzuciłam pierwszy denkowy post, więc jeżeli jesteście zainteresowane to zapraszam do zapoznania się z nim.


Pierwszą niespodzianką jaka znalazła się w pudełku był olej arganowy BioOleo z systemem Roll On.


"Olej ten nazywany płynnym złotem, składa się głównie z nienasyconych kwasów tłuszczowych. Posiada bardzo wysoką liczbę naturalnych antyoksydantów, chroniących organizm przed wolnymi rodnikami. Dzięki systemowi roll-on jego aplikacja jest banalnie prosta."
Cena: 63 zł

Jest to najdroższy produkt z pudełka i zdecydowanie nigdy sama bym nie wydała tyle pieniążków na olejek z funkcją roll on, ale jednak cieszę się, że mogę go przetestować za pośrednictwem ChillBoxa. Od jakiegoś czasu jestem wielbicielką olejków pielęgnacyjnych i niedługo włączę go do swojej pielęgnacji, pewnie będę go stosować głównie pod oczy na noc.

Podsumowując, jestem zadowolona, że go znalazłam w pudełku, chociaż myślę, że funkcja roll on jest zbędna, ja wole nakładać olej wacikiem kosmetyczny, albo po prostu rozcieram olej palcem, bo wtedy dokładnie czuję ile go nałożyłam. No ale nie będę oceniać go tak ostro przed przetestowaniem, może faktycznie opcja roll on jest nie do przecenienia i wracając do zwykłej aplikacji będę tęskniła za roll-onem, zobaczymy.



Kolejnym produktem, który dostaliśmy w pudełku był balsam do włosów z pestek winogron i miodem od Organic Shop. 

"Balsam na bazie organicznego oleju z winogron i miodu zapewnia włosom zadziwiającą miękkość i lekkość. Idealny do pielęgnacji włosów cienkich ponieważ nie obciąża ich.
Organiczny Olej z pestek winogron (Organic Vitis Vinifera Seed Oil)- ma szerokie zastosowanie w kosmetyce, bardzo dobrze się wchłania i błyskawicznie działa. Zawiera dużą ilość witaminy F (zespołu nienasyconych kwasów tłuszczowych w tym kwasu linolowego), bogaty w witaminę E, działa tonizująco i przeciwzapalnie, reguluje wydzielanie sebum. Przyspiesza proces regeneracji naskórka i włosów, wygładza je, nawilża, uelastycznia. Wzmacnia włosy czyniąc je bardziej odpornymi na zniszczenia."
Cena 12 zł

Znam tę markę i bardzo lubię, zawsze kosmetyki z niej pachną obłędnie. Balsamu z olejkiem z pestek winogron jeszcze nie używałam, ale podejrzewam że będę z niego zadowolona.

W sierpniowej edycji dostaliśmy także dwa produkty od Bania Agafii.


Pierwszym z nich jest maska do ciała termalno iłowa. A drugim szampon do włosów.
Maska iłowa - Głębinowy ił z jeziora Bajkał - bogaty w uzdrawiające minerały i mikroelementy, delikatnie i efektywnie oczyszcza skórę, a także podnosi jej sprężystość i elastyczność. Jego działanie jest lekko rozgrzewające, dzięki czemu rozszerza pory skóry powodując głębokie odżywienie i nawilżenie
Cena 7 zł

Szampon - Odżywczy szampon do włosów zapewniający ich regenerację, zawiera w składzie organiczne oleje, bogate w mikroelementy i witaminy. Idealny do intensywnej odnowy suchych i osłabionych włosów. Nawilża, przywraca włosom naturalną siłę, zdrowy blask i elastyczność.
Cena 7 zł

I tutaj również jestem zadowolona, bo nigdy nie kupowałam kosmetyków z Bania Agafi, ale dostaję dużo sygnałów od koleżanek, że te produkty są bardzo dobre i warte ocenienia na własnej skórze. Cieszę się więc, że będę mogła je przetestować, no i zobaczymy może i my się polubimy.

Książkową propozycją w tym miesiącu jest kryminał "Toń" Anji Lipskiej.

Nie wiem czy już mówiłam czy nie, ale kryminały to mój ulubiony gatunek literacki także książkę zaczęłam już czytać, a w tej chwili jestem na około 120 stronie i fabuła bardzo mi przypasowała. 
Historia zaczyna się od zarysowania osobowości głównych bohaterów, autorka robi to bardzo ciekawie wręcz filmowo, akcja dzieje się w Wielkiej Brytanii, ale główni bohaterowie to Polacy. Sprawa dotyczy tajemniczego zgonu dziewczyny wyłowionej z Tamizy. Jedyną wskazówką co do jej tożsamości jest tatuaż w kształcie serca. ;)

Z książki jestem baardzo zadowolona, umila mi sierpniowe wieczory i wprowadza mnie w ciekawy klimacik.

Kolejnym kosmetykiem do pielęgnacji okazał się tonik do twarzy Natura Estonica Bio. 



"Tonik wzbogacony w ekstrakty z żeńszeniu, jagód acai oraz irysu. Posiada właściwości kojące i matujące skórę twarzy."

Cena 11.50 zł

Skład jest bardzo naturalny i przyjazny dla skóry, zapach ma także piękny i jak już wspominałam w tym miesiącu wzbogaciłam się o drugą sztukę dzięki Pretty Boxowi, ale w wypadku tego toniku im więcej tym lepiej :) 

Obie sztuki czekają jeszcze na swoją kolej, bo teraz używam hibiskusowego z Sylveco, który nota bene spisuje się bardzo dobrze na mojej skórze.
Rolę czasoumilacza w tej edycji pełnił zestaw do udekorowania zdjęć. 

Cena: ok. 10 zł

Bardzo cieszyłam się z fejsbukowych zapowiedzi co do tego zestawu, niestety w praktyce nie zrobiłam nic z tym sznureczkiem i klamerkami, bo po pierwsze nie mam zdjęć wywołanych, a po drugie klamerki są strasznie słabej jakości i już zdąży mi się trzy sztuki rozpaść podczas użytkowania. Klamerki służą mi jako zamknięcie do ziół, więc jakieś zastosowanie dla nich znalazłam... Może kiedyś uda się z tymi zdjęciami coś zorganizować :)


Jako przysmak dostaliśmy sławny baton mocy od Anny Lewandowskiej z Foods by Ann, który praktycznie zjadłam od razu po otworzeniu pudełeczka, więc niestety nie mam zdjęcia. 
Baton był smaczny i na pewno lepszy niż wszystkie tego typu zdrowe przekąski (może dlatego że kakaowy). Niestety był też bardzo twardy, ale ogólnie był spoko i ciesze się, że mogłam przetestować jakość tych sławnych batonów i sprawdzić czy faktycznie są warte swojej ceny, która jest nie mała, bo 5,99 zł.

Ostatnim miłym akcentem była próbka nawilżające kremu od bio IQ
Z chęcią go przetestuję podczas mojego zbliżającego się wyjazdu.


Podsumowując, pudełeczko sierpniowe w mojej ocenie było bardzo udane. Ze wszystkich produktów kosmetycznych jak i nie byłam zadowolona, niestety z zestawem do dekorowania zdjęć sobie nie poradziłam, ale to tylko moja wina. 

Wartość wszystkich produktów wynosiła w tym miesiącu 153 zł i 39 gr, potencjalny zysk na pudełeczku to 64 i 39 zł.
 Ja już nie mogę się doczekać wrześniowej edycji, bo czeka na nas śliczny kubeczek w formie cupcake :) Jestem jednym ze szczęśliwców któremu udało się zamówić wrześniowe pudełko, więc jak tylko je dostanę to wrzucam jego zawartość na bloga także jeżeli ktoś jest ciekawy to polecam być jutro czujnym. :)

A jak Wam podobała się zawartość sierpniowego Chilla? Byłybyście zadowolone z tych kosmetyków? Piszcie w komentarzach. :)



poniedziałek, 29 sierpnia 2016

#1 Kosmetyczne DENKO

Cześć w dzisiejszym wpisie opowiem pokrótce o kosmetykach do pielęgnacji, które ostatnio wykończyłam. Zdradzę swoją opinię o każdym z nich i powiem czy skusiłabym sie na nie ponownie, czy może nie, bo uważam, że poszczególne produkty w ogóle mi się nie sprawdziły, albo że jest to w mojej ocenie bubel, który więcej szkodzi niż pomaga.


1. Nivea, Mleczko ujędrniające Q10+

Opis produktu:

Zaawansowany „kompleks energetyczny“ z koenzymem
 Q10, kreatyną i L-karnityną zawarty w formule mleczka podnosi poziom energii w komórkach skóry:
·                 Wyraźnie poprawia jędrność skóry w 2 tygodnie;
·                 Pozwala poczuć jak Twoja skóra staje się pełna energii;
·                 Intensywnie odżywia skórę i chroni ją przed przesuszeniem 

Cena 18,49 zł/ 250ml

Moja opinia: 

Mleczko kupiłam zachęcona ujędrniającymi właściwościami, ale no niestety nie zauważyłam takowych przez spory okres stosowania. Sprawdził się jednak jako typowy balsam, czyli super nawilżał skórę i pachniał bardzo ładnie, wchłaniał się też bardzo szybko i nie pozostawiał lepkiego filmu - także wielki plus. Niestety szybko mi się opatrzył i nie kupiłabym go ponownie, bo lubię zmieniać mleczka i balsamy. Jako zwykly balsam jest ok, ale niestety dorabianie mu ideologi ujędrniającej nijak się ma do rzeczywistości, no przynajmniej w moim wypadku. 

2. Krem na naczynka na noc Iwostin Capillin

Opis produktu:

Krem na naczynka na noc Iwostin Capillin jest przeznaczony do pielęgnacji intensywnie regenerującej cerę naczynkową. Stosowany na noc zapewnia wyjątkowo skuteczne działanie unikalnego kompleksu starannie dobranych substancji aktywnych. Zawarta w kremie Esculosite (eskulina pozyskiwana z kory kasztanowca)w połączeniu z Pronalen Aesculus HSC (escyną pozyskiwaną z nasion kasztanowca) i tokserutyną działają przeciwrumieniowo: przyspieszają cyrkulację krwi oraz zmniejszają kruchość i łamliwość naczyń włosowatych. Ich działanie wzmacnia aktywna witamina C. Olej z pestek winogron nawilża, a zawarte we nim fitosterole i NNKT (niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe) wzmacniają barierę lipidową naskórka. Woda termalna z Iwonicza Zdroju przywraca skórze uczucie komfortu i ukojenia.

Cena: ok. 33zł / 40ml

Moja opinia:

No niestety.. wielki zawód, recenzje tego kremu mogę podsumować słowami "krem jak krem...". Nie zrobił absolutnie nic, a był moim podstawowym kremem na noc przez kilka dobrych miesiący, w tym momencie mam go serdecznie dość. Jedyne co to fajnie nawilża skórę, a moje naczynka są tak samo widoczne jak przed stosowaniem kremu, no i plus za całkiem przyjazny dla skóry skład. Co do konsystencji jest gęsta o żółtym zabarwieniu, jest dość wydajny. Trochę szkoda, bo wiem, że wielu osobom się sprawdził.

3. Iwostin - Sensitia, żel do mycia hypoalergiczny

Opis produktu:
-Delikatne oczyszcza skórę twarzy i ciała, nie naruszając jej bariery hydrolipidowej
-Zapewnia odpowiednie nawilżenie skóry, przywracając jej miękkość i gładkość
-Nie podrażnia i nie wysusza skóry
-Nie zawiera mydła

Cena 23 zł

Moja opinia:
To jest mój absolutny faworyt do mycia skóry twarzy, odkąd pamiętam borykam się z wągrami na nosie i odkąd zaczęłam używać tego żelu to widoczność wągrów zmniejszyła się o połowę! Żel ten świetnie oczyszcza moją skórę i zużyłam już dwa opakowania. Jestem bardzo zadowolona z jego działania i pewnie kupię go ponownie.

4. Ziaja - Ulga, płyn micelarny dla skóry wrażliwej 

Opis produktu:

Dwufunkcyjny płyn micelarny do demakijażu i oczyszczania każdego rodzaju skóry wrażliwej. Zapewnia bezpieczeństwo stosowania, działa jak kojący kompres, zawiera tylko niezbędne składniki receptury.Preparat hypoalergiczny, bezzapachowy0% barwników0% parabenów0% alkoholuMinimalna bezpieczna ilość konserwantów, przebadany okulistycznie, testowany pod kontrolą dermatologicznąPłyn łagodzi skórę wrażliwą, usuwa makijaż, delikatnie oczyszcza skórę. Zmiękcza naskórek. Przywraca naturalne pH.

Cena: ok. 6 zł

Moja opinia:
Bardzo fajny skład za przystępną cenę, niestety trochę długo trzeba nim pracować by usunąć makijaż, więc nie kupię go ponownie. Ma spore problemy by rozpuścić tusz do rzęs, więc używając go miałam wrażenie, że równie dobrze mogłabym umyć się wodą...a to chyba nie o to chodzi w płynach micelarnych. Nadaję się raczej na tonik do przemywania twarzy.

5. Laboratorium Pilomax - Maska do włosów, regeneracja - kolor jasny.

Opis produktu:
Maska z olejkami eterycznymi, intensywnie regeneruje włosy farbowane. Jej niezwykle skuteczne działanie, wynika z zawartości keratyny, ekstraktów ze skrzypu polnego i henny. Maska zawiera ekstrakt rumianu rzymskiego, nadający włosom świetliste refleksy. Maski pozbawione są parabenów, SLS i SLES.

Cena: 32 zł

Moja opinia:
Ma przyjemny zapach i konsystencje maści, co prawda trochę ciężko się ją spłukuję, ale poza tym produkt sprawdził się bardzo dobrze i moje włosy są delikatne i lśniące. Maska ma całkiem dobry skład, nie obciążą włosów, jedyny minus, że jest jej mało w opakowaniu, ale chyba to nie odstręcza mnie od kupna jej po raz kolejny gdy skończę moje maskowe zapasy.

6. Avon Advance Techniques odżywka bez spłukiwania do włosów i olejkowe serum.

Opis produktu:

Odżywka Daily Shine zapewnia natychmiastowy diamentowy blask. Odżywka bez spłukiwania do wszystkich rodzajów włosów. Działanie: Odżywka pozostawia włosy lśniące, miękkie i gładkie. Sposób użycia: Przed użyciem wysuszyć włosy. Po nałożeniu włosy układać jak zwykle.
Serum dodające blasku do każdego rodzaju włosów.
Efekt głębokiego blasku i świetlistych refleksów nawet do 5 dni po zastosowaniu. Zawiera witaminy B3 i B5. Sprawia, że włosy stają się wyczuwalnie bardziej miękkie i jedwabiście gładkie. 

                                                                            

Moja opinia:
Produkty te były ze mną już od dawna, bo dostałam je w pakiecie z szamponem od mamy jako urodzinowy prezent. Hmm męczyłam sie z nimi i trochę zalegały mi w szafce, więc raczej moja ocena jest neutralna i raczej na pewno nigdy ich nie kupię ponownie. Działanie dość mocno zwykłe, jedynie co to to serum sprawiało, że moje włosy wyglądały ładnie i sprawnie się rozczesywały, ale odżywka była mocno średnia, a szampon z tej serii to już nawet go nie pamiętam.. 

Cena obu kosmetyków ok. 20 zł

7. Pantene - odżywka w piance pod prysznic -intensywna regeneracja

Opis produktu:

Lekka Odżywka W Piance Pod Prysznic Intensywna Regeneracja do włosów cienkich i zniszczonych. Lekka odżywka w piance Pantene Pro-V zapewnia delikatnym, cienkim włosom wszystkie niezbędne składniki odżywcze, bez efektu obciążenia. Twoje włosy staną się łatwe do rozczesania, jedwabiście miękkie i lekkie. Formuła Lekkiej Odżywki W Piance Pantene Pro-V: Ta lekka odżywka o konsystencji pianki umożliwia równomierne rozprowadzanie, pielęgnuje i regeneruje włosy na całej długości, a po spłukaniu nie pozostawia niepożądanych osadów obciążających delikatne, cienkie włosy.

Cena 14.99 zł

Moja opinia:

Ostatnimi czasy to mój ulubieniec, bardzo lubie go stosować, ma fajną konsystencję i łatwo się go rozprowadza na włosy. A po wysuszeniu włosy są mięciutki, łatwe do czesania, dociążone i ładnie pachną. Moja wersja jest wersją miniaturową, bo kiedyś będąc w Rossmanie dostałam dwie sztuki do zakupów. Na pewno kiedyś kupię pełnowymiarowy produkt.

8. Perfecta oczyszczanie peeling gruboziarnisty z minerałami morskimi i drobinkami orzecha

Opis:

Aktywny peeling z drobinkami orzecha włoskiego polecany dla osób w każdym wieku, do pielęgnacji cery tłustej i mieszanej. Wyjątkowo dokładnie usuwa martwe komórki naskórka, wygładza powierzchnię skóry, oczyszcza pory i niweluje wszelkie niedoskonałości cery. Zawiera minerały morskie, odżywczy koktajl z witamin E - C - F, a także miód z dzikich kwiatów, który odświeżą cerę i 
nadaje jej ładny, zdrowy koloryt.

Cena 12 zł

Moja opinia:

Bardzo go polubiłam i używałam go dość często przez ostatnie dwa miesiące. Dobrze peelingował skórę twarzy, ograniczał moje niestety sporawe wągry, miał fajną konsystencję i pachniał przyjemną morską bryzą. Moja skóra po użyciu była delikatna i dobrze oczyszczona, więc będąc kiedyś w Rossmanie jeszcze po niego sięgnę.




A jaka jest Wasza opinia o tych produktach? Jestem bardzo ciekawa,  czy miałyście z nimi styczność i co o nich sądzicie. Zapraszam do dzielenia się Waszymi spostrzeżeniami w komentarzach :)


wtorek, 23 sierpnia 2016

Zawartość sierpniowego Pretty Boxa

Hej, przychodzę dziś do Was z zawartością sierpniowego pudełka Pretty Box. 
Pretty to pudełko, które jest już bardzo długo na rynku (zważywszy na to, że nie jest pudełkiem komercyjnym) i zauważyłam, że jego zawartość jest bardzo spójna i przemyślana, więc jeśli ktoś nie chce wielkich zaskoczeń to niech wybierze Pretty Boxa :)

Pierwszą rzeczą którą zauważyłam po rozpakowaniu pudełka był... Tonik Natura Estonia, który pojawił się w tym miesiącu także w ChillBoxie. 
Nie mówię, że produkt mi się nie spodobał, ale jednak trochę głupio dostać w jednym miesiącu dwa takie same produkty ;) ale rozumiem, że czasami przytrafiają się zbiegi okoliczności, nawet przy układaniu boxów.


Tonik do twarzy z ekstraktem z żeńszenia, jagód acai i kwiatów irysa jest łagodny dla skóry, nie zawiera alkoholu i nie powoduje podrażnień ani zaczerwienienia skóry. 
Działanie:
- odświeża i tonizuje

- zmiękcza i nawilża skórę

- przygotowuje skórę do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych

- wspomaga pielęgnację przeciwzmarszczkową

- łagodzi podrażnienia

Zalety:
- 96,3% składników pochodzenia naturalnego

- nie zawiera alkoholu

- nie zawiera parabenów
- wspomaga pielęgnację przeciwzmarszczkową
- łagodzi podrażnienia
Jestem z niego w miarę zadowolona, ma dla mnie przyjemny zapach i postaram się go wykorzystać w codziennej pielęgnacji. Mam nadzieję tylko, że jego ilość mnie nie przytłoczy ;)
Cena 7.12 zł

Kolejną rzeczą był baton Fruit Bar marki SunVita, jest to baton wegański, mi trafiła się wersja borówkowa. Był jednak zdecydowanie zbyt słodki, a ja wole słone przekąski, więc daleko temu batonowi było do zadowolenia mnie.

Cena, 1.50 zł
Kolejnym kosmetykiem okazał się kremowy żel pod prysznic z frezją i marakują z Balea. I tutaj pomimo posiadania wielu żeli pod prysznic bardzo się cieszę, bo nigdy nie miałam okazji przetestować produktów z DM pomimo tego, że są przecież bardzo tanie.
Cena 6.20 zł

Moim absolutnym faworytem sierpniowego pudełka jest peeling do twarzy ze SKIN79 Sweet Honey Sugar. 
Skin79's Sweet Honey Sugar Scrub to peeling z naturalnym brązowym cukrem, miodem oraz masłem shea. Dodatkowo zawiera olej z brązowego ryżu, ekstrakt z kakaowca, olej jojoba, nagietek, lawendę, olej z nasion słonecznika oraz olej makadamia. Peeling usuwa wągry, zwęża pory, usuwa nadmiar sebum.
Właściwości:

Przyczynia się do procesu odnowy cery

Usuwa martwy, zrogowaciały naskórek
Przy regularnym używaniu odmładza skórę
Aktualnie brakuje mi peelingu do twarzy więc ten wpisuję się wyśmienicie w tę pielęgnacyjną lukę także jestem z niego zadowolona. Mam nadzieję, że poradzi sobie z moimi zaskórnikami.
Cena 59 zł

Kolejnym produktem jest antycelulitowe błoto termalne 
Błotko to nic innego jak kompozycja z szarej glinki z różnym solami i mikroelementami. Całość ma zapewnić działanie nawilżające i relaksujące oraz oczywiście ma walczyć z naszym celulitem. Watpie by taka mała ilość produktu jakoś pomogła na faktyczne problemy celulitowe ale kto wie.. przynajmniej pobawię się w błotku a nuż poznam jego magiczne właściwości i zostanie ze mną na dłużej ;)

Cena: 2,70 zł

Ostatnim pełnowymiarowym produktem jest odżywczy peeling cukrowy do ciała.

Nie znam tej firmy a peeling ma ogromne rozmiary więc pewnie starczy mi na kilka dobrych miesięcy. Co dziwne prócz cukru trzcinowego znajdziemy tu także sól morską. Nigdy nie miałam do czynienia z takim połączeniem, więc jestem ciekawa choć co prawda nie lubie solnych peelingów.
Peeling jest bogaty także w naturalne olejki, aloes i witaminę E.
Z tego produktu jestem póki co zadowolona, zobaczymy jak sprawdzi się w łazience:)
Cena: 34.99 zł
__________________
Podsumowując, pudełko przypadło mi do gustu, jestem zadowolona ze wszystkich kosmetycznych rzeczy i na pewno nic nikomu nie oddam :P 
Co prawda baton mi nie podszedł i szkoda że trafił się drugi tonik Natura Estonica, ale Pretty Box nie wychodzi z formy i na pewno zamówię jeszcze nie jedno pudełko u nich. 
Aha, dostałam także próbki trzech herbatek i próbke kremu BB Skin79. Powiem szczerze, że chyba wole herbatki w boxach niż bezsensowne rabaty z których i tak nie opłaca się korzystać ;)
Za box zapłaciłam 65 zł a jego wartość po podliczeniu wynosi 111,51 zł.

A jak Wam przypadł do gustu sierpniowy Pretty Box? Jesteście zadowoleni z zawartości, a może macie jakieś inne boxy kosmetyczno umilaczowe? Chętnie przeczytam Wasze opinie. :)