czwartek, 28 lipca 2016

HIT czy KIT? Czyli suplement odchudzający z Noble Health GET SLIM DAYTIME

Hej!
W recenzji czerwcowego Shiny Boxa obiecałam, że wkrótce przyjrzę się efektom odchudzającej kuracji Noble Health Get Slim Daytime. Dziś ją właśnie skończyłam, więc jeśli jesteście ciekawe czy warto ją stosować to zapraszam do przeczytania moich spostrzeżeń.
Zgodnie z zapewnieniami działania suplementu mają być bardzo dobre, bo nie tylko schudniemy, ale też zwiększy nam się koncentracja, będziemy mieć więcej energii, nasz metabolizm przyspieszy a uczucie głodu będzie zniwelowane.
Według zaleceń stosowałam suplement dwa razy dziennie, czyli piłam rozrobioną z wodą zawartość saszetek o godzinie 11 i 15. W smaku są niezbyt dobre, ale po jakimś czasie przyzwyczaiłam się i już nie wykrzywiało mi buzi jak za pierwszym łykiem ;)
W opakowaniu znalazłam 60 saszetek, czyli na miesiąc stosowania.
Każda saszetka zawierała ekstrakt z zielonej kawy, herbaty, guarany i żeń szenia oraz kofeinę, taurynę, chrom i L- tyrozynę. By polepszyć działanie stosowanej suplementacji starałam się ograniczać cukier i trzymałam dietę, ale co do efektów suplementacji,  to muszę powiedzieć, że niestety nie schudłam, ale czułam faktycznie, że miałam więcej energii, więcej mi się chciało robić i ogólnie czułam się lepiej. :) 
Często borykam się z brakiem żelaza w moim organizmie i wtedy absolutnie jestem ospała i nic mi się nie chce, więc taki codzienny zastrzyk z guarany był dobry dla mojego ciała, ale absolutnie nigdy bym sama nie kupiła suplementacji od NH, bo jest po prostu droga i zdecydowanie lepszy efekt (czyli efekt zastrzyku energii, bo nie odchudzania ) mogę osiągnąć tańszymi suplementami. 
Ja od dawna stosuję tabletki od Olimp Labs Vitamin plus Dla kobiet i są super, bo po tygodniu stosowania miałam o wiele więcej energii, mój poziom żelaza się wyrównywał i najprościej mówiąc wracała mi ochota do życia.
 Wracając do suplementu Noble Health, to oceniam go niestety słabo, w porywach wystawiam mu notę: 2/5, a cena tego suplementu jest kosmiczna, bo aż 45.99 zł chociaż wiem, że można go dorwać na promocjach, ale moim zdaniem naprawdę nie warto... Mi nie przyniósł wiele korzyści i z mojej perspektywy wolałabym zainwestować pieniążki w co innego.

A jaka jest Wasza opinia, miałyście jakieś suplementy od Noble Health, i czy jesteście zadowolone, bo może po prostu u mnie są słabe efekty... ;)


poniedziałek, 25 lipca 2016

Recenzja lipcowego Pretty Box

Witajcie! 
Lipcowy Pretty Box dotarł do mnie już jakiś czas temu, ale nadmiar pracy skutecznie odciągał mnie od napisania tu mojej recenzji. Zebrałam się dopiero dzisiaj, więc jeżeli jesteście ciekawi składu i moich wrażeń to zapraszam do krótkiej lektury.
Sztandarowym produktem z pudełka jest krem pod oczy ze śluzem ślimaka firmy Mizon. 
To tym kosmetykiem Pretty reklamował zakup lipcowej edycji swojego pudełka. 
Ja tą reklamą skutecznie się zwabiłam i zakupiłam mojego pierwszego Pretty Boxa. 
25 ml krem zapakowany został w piękny szklane opakowanie do którego dołączona została przejrzysta szpatułka ułatwiająca nakładanie produktu. Co do jego skuteczności to po tygodniu regularnego stosowania nie zauważyłam jeszcze wielkich efektów, ale producent zapewnia, że skóra pod oczami stanie się rozświetlona, ponadto krem ma działanie przeciwzmarszczkowe, rozjaśnia przebarwienia, przeciwdziała starzeniu się skóry przez zawarte w nim witaminy E, G, F, działa ujędrniająco, nawilżająco i chroni nasze włókna kolagenowe.
Ja jestem z tego kremu bardzo zadowolona, bo na forach internetowych zbiera on same pozytywne opinie, więc chyba ze mną nie będzie inaczej.

Cena: 67,99 zł

Kolejnym kosmetykiem reklamowanym na fanpejdżu Pretty było serum marki India Cosmetics z olejem konopnym do suchej skóry rąk oraz twarzy.
Firmy tej nie znałam nigdy przedtem i byłam bardzo ciekawa działania tego serum, bo wiecie słowo serum ma w sobie jakąś magię i działa jak wabik, więc nie ukrywam, że to był drugi powód dla którego zdecydowałam się na lipcowe pudełko. 
Okazało się jednak, że w składzie tego serum jest parafina, której staram się unikać (szczególnie na skórze twarzy) i jest to dla mnie trochę rozczarowująca sprawa. Pozostały skład serum jest również drogeryjny, ale na plus tego kosmetyku jest piękny zapach i myślę, że tak czy siak go wykorzystam, nie oddam nikomu, ale po prostu myślałam, że skład będzie lepszy jak na serum.

Cena: 19,99 zł

W pudełku znaleźliśmy także 100 % olej z avocado z BioOleo
Olej jest znakomitym źródłem naturalnych składników odżywczych, intensywnie nawilża zarówno skórę jak i włosy, można go stosować jako składnik maseczek jak i dodawać do szamponu. 
Ja uwielbiam naturalne oleje i olejki także jestem bardzo zadowolona, głównie nakładam je na twarz zamiast kremu na noc i po dłuższym stosowaniu moja skóra jest promienista i młodzieńcza. Zobaczymy jak sprawdzi się olej z avocaco w pielęgnacji mojej skóry, bo nigdy nie miałam przyjemności go stosować, ale na pewno zrecenzuje go za parę tygodni. :)

Cena: 39,00 zł

Kolejnym kosmetykiem z pudełka jest różowa glinka himalajska z Fitokosmetik.
W opakowaniu znajdziemy dwie saszetki, które trzeba rozmieszać z wodą i w ten sposób powstanie nam odżywcza maseczka na twarz. Nigdy nie stosowałam różowej glinki, więc jestem zaciekawiona tym produktem, pewnie dziś albo jutro ją przetestuję.

Cena: 6,90 zł

Jako przekąskę dostaliśmy zdrowy baton owocowy Dobra Kaloria. 
Nie wiem czy były różne wersje smakowe, ale ja dostałam smak kakao&orzech. 
Baton był dobry i z tego co wiem jest łatwo dostępny, więc może kiedyś skuszę się na inne smaki, bo znalazłam je w pobliskim sklepie na dziale zdrowej żywności. 

Cena: 2,70 zł

Role czasoumilacza pełni w tym boksie tarta woskowa o zapachu malin.
Zapach ma bardzo ładny, jednak by z niej skorzystać muszę dokupić kominek, więc jeszcze ten produkt musi poczekać. Nigdy nie miałam wosku, więc musze po prostu zgłębić ten temat ;)

Cena:  1,30 zł

I jeszcze dostaliśmy próbkę kremu do twarzy od India Cosmetics, oraz drobny upominek za opóźnioną wysyłkę boxa. Niektórzy dostali herbatę, a inni jednorazową maseczkę dotleniającą z czekolady i próbkę herbaty relaksującej z konopi. 

Ja dostałam maseczkę i próbkę herbaty. Co do herbaty to smakowała jak trawa i nie smakowała mi w ogóle, a maseczkę zamierzam wykorzystać, więc wielki plus dla Pretty, że tak pięknie się zrekompensowali za dłuższe oczekiwanie na boxa!
Jako próbki dostaliśmy jeszcze wosk do skóry licowej i preparat do bielizny technicznej cokolwiek to znaczy :D 
Najpierw myślałam, że to produktu do pielęgnacji i zaczęłam zastanawiać się co to do licha za nowości kosmetyczne, ale potem zrozumiałam, że nie i lekko zgłupiałam jego przeznaczeniem, bo tak trochę dziwnie dostać w boksie kosmetycznym preparat do czyszczenia butów, ale potem wypróbowałam wosk na zimowych butach i musze powiedzieć, że bardzo fajnie teraz wyglądają. Nie wiem tylko co zrobić z produktem do bielizny technicznej, bo chyba nie mam takowej w domu :O 

To już wszystkie produkty jakie znalazłam w moim pudełeczku, wiem, że niektóre dziewczyny dostały także babeczki do kąpieli. Moje pudełko ledwo się domykało i z zawartości jestem szalenie zadowolona. Pretty Box jest najtańszym boxem tzw. prywatnym i chyba w najbardziej opłacalnym w stosunku do tego co dostajemy w zamian. 

W tym miesiącu za boxa zapłaciliśmy 65 zł, a jego realna wartość po podsumowaniu cen  to 137 zł i 88, czyli zysk na pudełko to 72, 88 zł.

Dajcie znać proszę jak oceniacie to pudełko, macie już swoje, a może skłoniłam Was do zakupu sierpniowej edycji Pretty Box? :) Ja już się na to zdecydowałam, bo według zapowiedzi mamy w nim znaleźć peeling do twarzy od Skin79. Mam nadzieję, że i sierpniowy skład pudełka będzie udany.



(Post nie jest sponsorowany)


wtorek, 19 lipca 2016

Recenzja lipcowego ChillBoxa

Witajcie!

W dzisiejszym wpisie przedstawię zawartość lipcowego Chillboxa.
 Pierwszym produktem, który dziewczyny zapowiadały na fanpejdżu są naturalne kosmetyki do włosów marki O'right


Nie ukrywam, że był to główny powód dlaczego zdecydowałam się kupić lipcowego ChillBoxa i nie zawiodłam się. Dostaliśmy 2 naturalne maski do włosów i olejek na końcówki o pojemności 10 ml.
 Są to produkty luksusowe o działaniu odżywczym i odbudowującym włosy. Zestaw od O'right przywraca włosom siłę i witalność. Dla wszystkich którzy nie wiedzą jak wymieszać maski mam oficjalną wiadomość od dziewczyn z ChillBoxa:

Mixowanie w stosunku 1:1. Należy dodać preparat B do A i dokładnie wymieszać. Następnie równomiernie nałożyć na włosy. Pozostawić na ok 15 min (można użyć czepka) a następnie dokładnie spłukać ciepła woda (myjąc chłodną wodą możemy pozostawić część preparatu na włosach) Po spłukaniu i osuszeniu ręcznikiem na długości włosów nałożyć niewielka ilość olejku, szczególnie przy włosach długich. Saszetki można przed otwarciem umieścić w gorącej wodzie, wtedy w chłodniejsze dni mamy lepsze poczucie komfortu i przytulności - maska na ciepło dodatkowo przywraca nawilżenie

W gorące, letnie dni można schłodzić maskę do 5-10 st., uzyskujemy lepszy efekt domknięcia łusek i wygładzenia włosa. 

Muszę jednak powiedzieć, że troszkę przeszkadza mi samo opakowanie, które nie wiem jak będę przechowywać, bo zamierzam podzielić te maski na co najmniej dwie porcje, ale ogólnie jestem  zadowolona z tego zestawu chociaż nie wygląda on tak luksusowo jak cena wskazuję.


Cena zestawu  to uwaga - 164 zł

 W tej edycji przekąską okazał się z kolei Baton Warszawski. 
Mi trafiła się wersja z siemieniem lnianym, zjadłam go natychmiast i był mega sycący. 

Baton nie zawiera cukru i glutenu, jest bogatym źródłem błonnika. 
W smaku jest aromatyczny i bardzo mięciutki, smak ma trochę specyficzny i jak na batona na pewno nietypowy.
Fajnie, że miałam okazję go spróbować, bo pewnie nigdy bym go nie kupiła, a tak już wiem jak smakuję i nie wykluczam, że może kiedyś sama kupie go z własnej woli.

Cena 6 zł

Kolejną rzeczą z pudełka jest książką Asy Hellberg "Ostatnia wola Sonji"

Okładka jest bardzo zachęcająca, taka wakacyjna, więc miałam ochotę natychmiast zacząć ją czytać. Książka opowiada o trzech kobietach, przyjaciółkach ze Sztokholmu, podobno każda jest inna a łączy je  niezwykły testament Sonji. 
Ostatnimi czasy bardzo lubię chwilę odprężenia z książką, więc sięgnę po nią na pewno, ale teraz jestem na bieżąco z "Joyland" Kinga, więc musi jeszcze troszkę poczekać.

Cena 34, 90 zł


No i kolejny uroczy produkt, czyli szklana buteleczka ze słomką.
Bardzo mi się przyda, bo borykam się z problemem zapominania o piciu wody, a od tygodnia po prostu wlewam sobie wodę do tej buteleczki i robię małą lemoniadę i w ten sposób nie zapominam o nawodnianiu.
 Także butelka na pewno mi się przyda i będę z niej pić nie tylko latem.

Cena: 15 zł

 Kolejną rzeczą z pudełka jest żel chłodzący po opalaniu marki Kafe Krasoty.
Jest to produkt rosyjski, żel ma za zadanie głęboko nawilżać skórę dzięki oleju sezamowemu i ekstraktu z zielonej herbaty koi. Efekt chłodzenia uzyskiwany jest z ekstraktu z mięty pieprzowej.
Jestem z tego produktu najmniej zadowolona ponieważ nie lubię się opalać i uważam, że samo nie opalanie się jest zbawienne dla naszej skóry, no ale jest lato więc rozumiem, że taki produkt musiał znaleźć się w pudełku.

Cena: 15,76 zł

Ostatnim kosmetykiem jest żel pod prysznic marki Konopka's.

Pięknie pachnie rumiankiem, niektórym może kojarzyć się z zapachem aptecznym, ale mnie akurat relaksuję. Jest super wydajny bo buteleczka jest 500 ml. W tym momencie mam dość dużą liczbę żeli pod prysznic i no niestety nie wiem jak ja to wszystko zużyje, ale będę się starać bo zapach bardzo mi odpowiada, a poza tym skład ma podobny do szamponów więc chyba pewnego razu przetestuje go jako szampon z braku laku. 


Cena: 11, 90 zł

Podsumowując, wartość pudełka jest ogromna, bo wydałam 89 zł, a otrzymałam produkty za 235, 66 zł. Ucieszyły mnie książka, zestaw z O'right, baton był ciekawy, a żel po opalaniu nie przyda mi się raczej. 
Porównując edycje czerwcową i lipcową to zdecydowanie czerwcowa wypada w moich oczach korzystniej, ale i lipcowa mi się podoba. Za miesiąc zobaczymy co ukaże się w edycji sierpniowej na którą także się skusiłam, bo dziewczyny na początku lipca dały 10% rabat.

A co Wy sądzicie? 
skusiłyście się na lipcowego ChillBoxa, a może zaintrygowałyście się na tyle by kupić sierpniowego? 
Jestem bardzo ciekawa co myślicie

piątek, 1 lipca 2016

TOP 3 Filmy o poszukiwaniu samego siebie


Dziś po raz pierwszy podzielę się z Wami moimi ulubionymi filmami o poszukiwaniu samego siebie. Przedstawię trzy filmy, których wspólnym mianownikiem jest zagubienie, tęsknota za szczęściem i byciem naprawdę sobą.

1. Absolwent (1967)
Reżyseria: Mike Nichols

Film nie jest pierwszej młodości, ale niesie ze sobą ponadczasowe troski i przesłanie. Opowiada o trudach dorastania, jak ciężko młodemu człowiekowi podejmować decyzję i godzić się z ich konsekwencjami. Główną rolę w filmie gra młodziutki Dustin Hoffman, z którym każdy na pewnym etapie filmu zaczyna się utożsamiać i odnajdować w tej roli cząstkę siebie z przed lat.
 Ponadto cała fabuła okraszona jest niezwykłą muzyką. Wszystko w tym filmie mi się spodobało chociaż opis filmu wydawał mi się dość infantylny. Niech on więc was nie zwiedzie bo jest to piękne i kojące dzieło o problemach, które toczymy w sobie na co dzień.

Ocena na filmweb.pl: 7,9 /10


2. Fight Club (1999)
Reżyser: David Fincher

Ten film można kochać lub nienawidzić, ja go wręcz uwielbiam, wracam do niego co jakiś czas mimo że znam go na pamięć. Jest to kolejny film o człowieku zagubionym, samotnym, rozdartym wewnętrznie. Role Brada Pitta, Edwarda Nortona i Heleny Bonham Carter zapadają na długo w pamięci. Film podważa wszystkie prawdy i decyzje, które nam towarzysza. Podstawowym przesłaniem filmu jest chęć wyzwolenia się z rutyny, poszukiwanie siebie i ja w tym filmie znalazłam cząstkę siebie. Mam nadzieję że i wy znajdziecie, a przynajmniej złapiecie inne spojrzenie na otaczającą rzeczywistość i po prostu zwolnicie tempo :)

Ocena na filmweb.pl 8,3/10


3. American Beauty (1999)

Reżyseria: Sam Mendes

Film wielokrotnie nagradzany i kultowy, pewnie większość z Was już go oglądała, ale jednak nie mogłam go tu nie umieścić. Głównego bohatera gra Kevin Spacey. Film opowiada o kryzysie wieku średniego  Lestera Burnhama, który wydaję się mieć w życiu wszystko. W pewnym momencie jednak zauważa, że schemat jego życia nie ma sensu i chce wyrwać się z rutyny. Jego zachowanie sprawia, że także osoby z jego otoczenia uświadamiają sobie, że coś jest jednak nie tak. Film uświadamia nam, że nie ma czegoś takiego jak trwałe szczęścia, ponieważ szczęście to tylko krótkie chwilę o które trzeba cały czas walczyć. Polecam z całego serca ten film.

Ocena na filmweb.pl: 7.6/10

A wy co myślicie o tych filmach? A może macie swoje propozycje filmów o poszukiwaniu siebie i zagubieniu jednostki Śmiało piszcie w komentarzach! :)