wtorek, 19 lipca 2016

Recenzja lipcowego ChillBoxa

Witajcie!

W dzisiejszym wpisie przedstawię zawartość lipcowego Chillboxa.
 Pierwszym produktem, który dziewczyny zapowiadały na fanpejdżu są naturalne kosmetyki do włosów marki O'right


Nie ukrywam, że był to główny powód dlaczego zdecydowałam się kupić lipcowego ChillBoxa i nie zawiodłam się. Dostaliśmy 2 naturalne maski do włosów i olejek na końcówki o pojemności 10 ml.
 Są to produkty luksusowe o działaniu odżywczym i odbudowującym włosy. Zestaw od O'right przywraca włosom siłę i witalność. Dla wszystkich którzy nie wiedzą jak wymieszać maski mam oficjalną wiadomość od dziewczyn z ChillBoxa:

Mixowanie w stosunku 1:1. Należy dodać preparat B do A i dokładnie wymieszać. Następnie równomiernie nałożyć na włosy. Pozostawić na ok 15 min (można użyć czepka) a następnie dokładnie spłukać ciepła woda (myjąc chłodną wodą możemy pozostawić część preparatu na włosach) Po spłukaniu i osuszeniu ręcznikiem na długości włosów nałożyć niewielka ilość olejku, szczególnie przy włosach długich. Saszetki można przed otwarciem umieścić w gorącej wodzie, wtedy w chłodniejsze dni mamy lepsze poczucie komfortu i przytulności - maska na ciepło dodatkowo przywraca nawilżenie

W gorące, letnie dni można schłodzić maskę do 5-10 st., uzyskujemy lepszy efekt domknięcia łusek i wygładzenia włosa. 

Muszę jednak powiedzieć, że troszkę przeszkadza mi samo opakowanie, które nie wiem jak będę przechowywać, bo zamierzam podzielić te maski na co najmniej dwie porcje, ale ogólnie jestem  zadowolona z tego zestawu chociaż nie wygląda on tak luksusowo jak cena wskazuję.


Cena zestawu  to uwaga - 164 zł

 W tej edycji przekąską okazał się z kolei Baton Warszawski. 
Mi trafiła się wersja z siemieniem lnianym, zjadłam go natychmiast i był mega sycący. 

Baton nie zawiera cukru i glutenu, jest bogatym źródłem błonnika. 
W smaku jest aromatyczny i bardzo mięciutki, smak ma trochę specyficzny i jak na batona na pewno nietypowy.
Fajnie, że miałam okazję go spróbować, bo pewnie nigdy bym go nie kupiła, a tak już wiem jak smakuję i nie wykluczam, że może kiedyś sama kupie go z własnej woli.

Cena 6 zł

Kolejną rzeczą z pudełka jest książką Asy Hellberg "Ostatnia wola Sonji"

Okładka jest bardzo zachęcająca, taka wakacyjna, więc miałam ochotę natychmiast zacząć ją czytać. Książka opowiada o trzech kobietach, przyjaciółkach ze Sztokholmu, podobno każda jest inna a łączy je  niezwykły testament Sonji. 
Ostatnimi czasy bardzo lubię chwilę odprężenia z książką, więc sięgnę po nią na pewno, ale teraz jestem na bieżąco z "Joyland" Kinga, więc musi jeszcze troszkę poczekać.

Cena 34, 90 zł


No i kolejny uroczy produkt, czyli szklana buteleczka ze słomką.
Bardzo mi się przyda, bo borykam się z problemem zapominania o piciu wody, a od tygodnia po prostu wlewam sobie wodę do tej buteleczki i robię małą lemoniadę i w ten sposób nie zapominam o nawodnianiu.
 Także butelka na pewno mi się przyda i będę z niej pić nie tylko latem.

Cena: 15 zł

 Kolejną rzeczą z pudełka jest żel chłodzący po opalaniu marki Kafe Krasoty.
Jest to produkt rosyjski, żel ma za zadanie głęboko nawilżać skórę dzięki oleju sezamowemu i ekstraktu z zielonej herbaty koi. Efekt chłodzenia uzyskiwany jest z ekstraktu z mięty pieprzowej.
Jestem z tego produktu najmniej zadowolona ponieważ nie lubię się opalać i uważam, że samo nie opalanie się jest zbawienne dla naszej skóry, no ale jest lato więc rozumiem, że taki produkt musiał znaleźć się w pudełku.

Cena: 15,76 zł

Ostatnim kosmetykiem jest żel pod prysznic marki Konopka's.

Pięknie pachnie rumiankiem, niektórym może kojarzyć się z zapachem aptecznym, ale mnie akurat relaksuję. Jest super wydajny bo buteleczka jest 500 ml. W tym momencie mam dość dużą liczbę żeli pod prysznic i no niestety nie wiem jak ja to wszystko zużyje, ale będę się starać bo zapach bardzo mi odpowiada, a poza tym skład ma podobny do szamponów więc chyba pewnego razu przetestuje go jako szampon z braku laku. 


Cena: 11, 90 zł

Podsumowując, wartość pudełka jest ogromna, bo wydałam 89 zł, a otrzymałam produkty za 235, 66 zł. Ucieszyły mnie książka, zestaw z O'right, baton był ciekawy, a żel po opalaniu nie przyda mi się raczej. 
Porównując edycje czerwcową i lipcową to zdecydowanie czerwcowa wypada w moich oczach korzystniej, ale i lipcowa mi się podoba. Za miesiąc zobaczymy co ukaże się w edycji sierpniowej na którą także się skusiłam, bo dziewczyny na początku lipca dały 10% rabat.

A co Wy sądzicie? 
skusiłyście się na lipcowego ChillBoxa, a może zaintrygowałyście się na tyle by kupić sierpniowego? 
Jestem bardzo ciekawa co myślicie

7 komentarzy:

  1. W boxie był jeszcze żel pod prysznic i to pudełko jak najbardziej skradło moje serce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale wtopa, jak mogłam zapomnieć o żelu :D zaraz zeedytuje posta

      Usuń
    2. Żadna wtopa :) sama mam wielki zapas żeli pod prysznic, więc rozumiem ten ból :) po prostu kupowałam tego chilla to znałam zawartość :)

      Usuń
  2. Zawartość fajna, ale dla mnie bez efektu wow, ale ważne, że Tobie się podoba.
    Słyszałaś, że wrześniowe pudełko będzie ostatnie i dziewczyny będą robiły sobie przerwę? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam, ale z tego co mówią to raczej przerwa by powrócić z nowymi pomysłami, więc mam nadzieję, że na długo nam nie znikną :)

      Usuń
  3. Bardzo fajna zawartość, na batona warszawskiego mam ogromną ochotę tylko nie wiem gdzie go mogę znaleźć stacjonarnie;p Obserwuje ? <3

    OdpowiedzUsuń