piątek, 24 czerwca 2016

Recenzja czerwcowego Shinyboxa

Cześć! :)
Czerwcowe pudełko ShinyBox 4Ever należało do tych po których człowiek oczekuje efektu wooow! 
Czy  jednak mocna promocja na fanpejdżu odpowiada rzeczywistości? 
Zapraszam na opis pudełka i moją opinie o czerwcowych produktach.
Shiny obiecywało pudełko XXL w którym znajdziemy aż 7 produktów w tym aż 6 pełnowymiarowych, oraz upominek i gratis i to wszystko znalazło się w pudełeczku.

Od strony wizualnej pudełko prezentuje się świetnie, w środku jest udekorowane w zielono granatowe kropki a wierzch pudełka zdobi grafika dziewczyny trzymającej shinyboxa.
Pierwszym składnikiem boxa opisanym w spisie produktów jest... suplement diety od Noble Health.

 Jest to produkt pełnowymiarowy dodawany do boxa w wielu wariantach. 
Mi przypadł wariant odchudzający, czyli Get Slim Daytime. Inne rodzaje suplementów, które udało mi się sprawdzić to Provital Active plus mający pomóc w utrzymaniu prawidłowej równowagi kwasowo zasadowej, łagodzi stres i dodaje energii. Red off system z kolei poprawiający wygląd skóry i funkcjonowanie naczyń krwionośnych. Duo spirulin  wzamacnia odporność, Class a collagen ma wzmacniać włosy i paznokcie, a Get Slim morning ma działać odchudzająco o poranku.
 Nigdy w swoim życiu nie korzystałam z produktów odchudzających, więc jestem ciekawa efektu, natomiast ja jestem osobą szczupłą także nie mam jakiegoś ciśnienia na działanie tego suplementu. Raczej będę go używać ze względu na jego ciekawą zawartość aniżeli na odchudzanie. 
Noble Health Get Slim Daytime zawiera wyciąg z zielonej herbaty, zielonej kawy, żeń szeń guaranę i tauryne.  Ja mój suplement zaczęłam stosować dziś, bo na etykiecie jest napisane by pić go dwa razy dziennie o 11 i 15 co też uczyniłam. Stosować go będę przez 2 tygdnie i kto wie, może zrecenzuje ten produkt po tym terminie. Jak dotąd mogę powiedzieć tylko, że w smaku przypomina Fervex co nie jest fajne... :P

Cena: 49,99 zł


Kolejną rzeczą z pudełka jest henna w kremie do brwi i rzęs od Joanny.
Mi przypadł ciemny brąz, ale wiem, ze były także inne kolory.

 Co do tego produktu to jestem najmniej zadowolona, bo po prostu nie używam henny. Mało tego mam teraz niestety dwie henny, bo jeszcze z zestawu UROK mam czarne bodetko:P Myślę, że dodawanie tego produktu do pudełek nie jest dobrym pomysłem, bo jest to produkt długotrwały, a co za tym idzie nie każdy chce takiego efektu, albo po prostu boi się efektu, bo do jego osiągnięcia trzeba profesjonalisty. 
Brwi to ważny element twarzy i łatwo przesadzić w pielęgnacji dlatego ja pozostawiam moje brwi samym sobie, bo mają naturalnie ładny kształt i kolor.

Cena: 4.99 zł/ 15 ml


Kolejnym kosmetykiem jest lakier do paznokci Mollon Pro.
Tu był mix kolorów i mnie przypadł kolor mocno różowy. Jestem bardzo zadowolona bo mam podobny lakier z Wibo i moje stopy ładnie w nim wyglądają. 

Lakier ma przedłużoną trwałość aż do 7 dni, a jego formuła została wzbogacona w utwardzacz. Zobaczymy jak z tą trwałością podczas testów. Oprócz tego dostaliśmy także 20 procentową zniżkę na zakupy w sklepie Mollon. Bardzo się cieszę, bo u mnie lakierów nigdy dość :)

 Cena: 19.00 zł/ 15 ml


Kolejnym składnikiem pudełka jest krem z Oillan. 

Tutaj mam dziwną rozbieżność gdyż na spisie produktów jest napisane, że jest to produkt seboregulujący i pielęgnuje cerę mieszaną. W opisie kremu jest jednak informacji mówiąca, że krem jest dla cery suchej. Ponadto z opisu wynika, że jest to ewidentnie krem BB, ale nie jest to nigdzie wyszczególnione. Krem zawiera skwalan, olej z ogórecznika, alantoinę i D-pantenol. 
Wszystkie te produkty mają powodować, że skóra nie będzie ściągnięta i przesususzona. Mamy tu 40 ml kremu ważnego do 2019 roku a więc zdążę zużyć, albo oddam mamie, która ma bardzo suchą skórę.

Cena 19.00 zł/ 40 ml


Następnym kosmetykiem z pudełka jest regenerująca maska do włosów Pilomax. 
Jest to produkt pełnowymiarowy o pojemności 70 ml. 

Maska przeznaczona jest do włosów zniszczonych, łamliwych, szorstkich sztywnych. Można było dostać wymiennie do włosów ciemnych lub jasnych. Mi przypadł do jasnych i bardzo się cieszę, bo jestem blondynką, ale wiem, że dużo dziewczyn dostało do ciemnych. Jestem zadowolona z produktu, przetestowałam go już wczoraj i nie zrobił moim włosom krzywdy, a czy pomógł to zobaczymy. Planuje zrobić recenzję pod koniec miesiąca wszystkim produktom z pudełek :)

Cena: 13,60 zł / 70 ml


Ostatnim produktem pełnowymiarowym jest krem regenerująco-złuszczający stopy Amaderm

Ten produkt także już użyłam i sprawuje się świetnie. Inną wersją był krem nawilżająco-regenerujący, ja ciesze się, że trafiła mi się wersja złuszczająca, bo zamierzam go pokazać mamie, która boryka się z problemem pękających stóp.

Cena 21,53 / 50 ml


Produktem upominkowym okazała się 5 gramowa próbka herbaty oolong z Qbox. Jest to herbatka odchudzająca z prawdziwymi kawałkami ananasów, granatów, kokosów, oraz okraszona wanilią i płatkami róż. Skład robi wrażenie.

Zaparzyłam już trzy herbatki, ale jakoś nie szczególnie mi smakują, myślę jednak, że to dlatego, że jestem kawoszem i dla mnie dzień bez kawy jest stracony..;) Mimo wszystko fajnie spróbować czegoś nowego, więc cieszę się jak najbardziej z tego upominku od Shiny.

Cena pełnowymiarowego produktu to 65 zł /120 gram
Gratisem okazała się próbka ochronnego kremu do twarzy Sun Balance SPF 50 z firmy Farmona. 


To już moja druga próbka tego kemu, bo wcześniej otrzymałam jedną w zestawie UROK, więc nabrałam ochoty by je w końcu obie wykorzystać.               
Klientki VIP dostały także peeling złuszczający do twarzy Standers, i jeszcze był extra produkt promocyjny w postaci płynu micelarnego od Dermedic, niestety ja się na nic dodatkowego nie załapałam.

Wartość pudełka w wersji podstawowej to 128 zł i 11 groszy (nie licząc upominku). Potencjalny więc zysk na moim pudełku to 79 zł.
Wartość pudełka ze wszystkimi produktami VIP i extra produktem to 252 zł

Podsumowując zawartość pudełka, jestem zadowolona jednak mam wrażenie, że promocja tego pudełka obiecała nam zbyt wiele i podniosła oczekiwania bardzo wysoko. Dla mnie pudełko jest dobre i cieszę się ze wszystkich produktów za wyjątkiem henny. 
A co Wy sądzicie? 
skusiłyście się na urodzinowego Shinyboxa? 
Jestem bardzo ciekawa co myślicie, bo wiem, że pudełeczko jest tematem wielu rozmów i niektórzy są bardzo zadowoleni, inni mówią, że to ich ostatnie pudełko. Ja absolutnie z Shiny nie zrezygnuję, jedynie co to odpuszczam subskrypcje lipcową, bo raczej wakacji nie planuję i kosmetyki plażowe tylko bym zmarnowała.
(Post nie jest sponsorowany)

wtorek, 21 czerwca 2016

Olej z marakui do codziennej pielęgnacji twarzy

Moją przygodę z olejem z marakui firmy Avebio rozpoczęłam 3 miesiące temu zachęcona pochlebnymi opiniami jednej z youtuberek. Dziś kończy się moja 100 ml buteleczka, więc uznałam, że właściwości produktu zostały przeze mnie poznane i przetestowane. 

Olej stosowałam dwa razy dziennie na skórę twarzy i szyi. Od razu po nałożeniu go czułam, że moja skóra robi się promienista co utwierdzało mnie w dalszym jego stosowaniu.
No i po tych trzech miesiącach jestem bardzo zadowolona i szczerze mówiąc nie spodziewałam się takiego efektu.
 Po pierwsze, olej doskonale nawilżył skórę po zimie. Moja twarz była niesamowicie sucha i co sezon mam niestety problemy skórne i nie sposób nałożyć makijaż bez podkreślenia suchych placków na policzkach i czole...
Olej bardzo przyspiesza procesy regeneracyjne naskórka, zobaczyłam również, że pozbyłam się przebarwień. Dzięki niemu cera mi się wygładziła i nabrała naturalnego blasku, zmniejszył się także problem z wypryskami. 
Olej zawiera witaminy C i K, jest polecany do cery naczynkowej i przy trądziku różowatym. Producent zapewnia na etykiecie, że olej posiada silne właściwości przeciwstarzeniowe, bo ma dwa razy większy potencjał antyoksydacyjny niż olej arganowy. Moja mama także używała oleju przez ten czas, ma skórę suchą i również była zachwycona, bo przez całe życie miała problem z dobraniem odpowiedniego kremu do twarzy, a odkąd poznała olej z marakui ten problem naturalnie się skończył, bo odłożyła kremy na bok i używa oleju dwa razy dziennie. Ja zresztą też! Myślę, że jest to zdrowsza opcja i skórą będzie nam za to wdzięczna :)  

Olej na pewno na stałe zagości w mojej codziennej pielęgnacji twarzy, jest to takie moje małe cudo i w porównaniu z drogimi kremami wypada genialnie i wcale nie jest taki drogi!
Olej można również stosować na włosy, ale jakoś zawsze było mi go szkoda, poza tym z włosami nie mam jakiegoś większego problemu.

A Wy znacie olej z marakui? Stosowałyście? Piszcie, jestem ciekawa jak ten produkt sprawdził się u Was i czy zachęciłam Was do przetestowania :)


Olej kupiłam w stacjonarnej aptece w Krakowie za ok. 32 zł. 
W internecie można go dostać na allegro za około 40 zł.

(Post nie jest sponsorowany)

czwartek, 16 czerwca 2016

Recenzja czerwcowego ChillBoxa

Hej :)
Dziś dotarł do mnie pierwszy ChillBox. W tamtym tygodniu recenzowałam zestaw od Dream Boxa i myślałam, że był super, ale niespodziewanie ChillBox przebił wszystkich i to właśnie jego box kupie w następnym miesiącu.

 Dlaczego? 
Odpowiedź poniżej...:)


Pierwszą rzeczą która przykuła moją uwagę jest ten słodki lampion i zestaw tealightów. Już wczoraj miałam sprawić sobie przyjemność i zobaczyć jak się sprawuje podczas wieczorku z książką, ale niestety zabrakło mi zapałek.. Muszę koniecznie dziś je kupić!

Lampion podoba mi się bardzo i chyba zawsze o takim marzyłam lecz jakoś nigdy nie miałam okazji go sobie sprawić, super że ChillBox mnie z  tego wyręczył.


Cena producenta: około 20 zł

Kolejną rzeczą jest Alternatywna oranżada o smaku dzieciństwa ;)






 Wczoraj zastanawiałam się co jedzeniowego znajdziemy w Chillu i tak marzyło mi się właśnie by był to jakiś pyszny napój :) No i mamy oranżadę z firmy Alternatywa, i to w dodatku  z logiem Chilla! Piłam  ją wczoraj cały dzień i niezwykle umiliła mi czas. Szkoda tylko, że oranżadę można dostać jedynie we Wrocławiu, bo chętnie pijałabym ją częściej.. no ale może znajdę jakąś podobna wersje w Krakowie. Zostałam pozytywnie zainspirowana.

Cena producenta: 7 zł


Muszę powiedzieć, że do zakupu czerwowego ChillBoxa skłonił mnie głównie fakt, że dodają oni do boxa książkę. 
W czerwcowym pudełku dostaliśmy wszyscy pozycję Marii Ernestam "Córki marionetek".
Jest to thriller, czyli mój ulubiony gatunek zarówno filmowy jak i książkowy.
Musze powiedzieć, że zaczęłam czytać wczoraj i czuje się zachęcona by kontynuować :)
Podsumowując, z książki jestem chyba najbardziej zadowolona. Bardzo bym chciała by dziewczyny z Chilla nie ulegały namową na ebookowe wersje, bo uważam, że to jest ona gorsza i męczy oczy.. Nie ma to jak oderwać wzrok od monitorowego światła i odpocząć przy tradycyjnej książce.. ah i powąchać książkowy papier:) To jest to!


Cena z okładki: 34,90 zł


Pierwszym kosmetykiem w zestawie okazała się maseczka do twarzy Płucnica Islandzka firmy Natura Estonica. 


Jest to maseczka głęboko oczyszczająca pory i tonizująca skórę. 
Maska nie zawiera szkodliwych parabenów i jest organicznie przyjazna naszej skórze. Wczoraj przed snem wypróbowałam ją i okazała się, że pięknie pachniała i ładnie odświeżyła moją cerę. Co ciekawe, według polskiej etykiety powinnam trzymać maseczkę 1-2 minuty.. szok! Nie pasowało mi to, więc postanowiłam zedrzeć polską etykietkę i pod nią było napisane standardowe 15-20 minut.. hmmm ktoś popłynął w tłumaczeniu :)


Cena producenta: 12,77 zł


Moim ulubionym kosmetycznym produktem z boxa okazał się jednak scrub cukrowy Kenijskie Mango z Organic Shop. 
Scrub jest również przyjazny naszemu zdrowiu, zawiera 99, 54 % naturalnych składników, nie zawiera więc SLS, parabenów i silikonów. Muszę powiedzieć, że jego zapach jest obłędny i miałam ochotę sięgnąć po łyżeczkę i go spróbować.. ;) Jestem mega zadowolona, bo uwielbiam zapach mango i na pewno będę od dziś ten scrub testować.


Cena producenta: 11,50 zł


I kolejny super naturalny produkt, tym razem jest to płyn micelarny marki Resibo. 
Jest to mój pierwszy kosmetyk tej marki i muszę przyznać, że takiego pięknego dizajnu kosmetyku jeszcze nie widziałam. Bardzo mi się podoba. A co do samego produktu to muszę powiedzieć, że przeszkadza mi dozownik płynu. 
Nie lubię atomizera w płynach micelarnych, bo przeszkadza mi to efektywnie korzystać z produktu. Producenci zalecają by najpierw spryskać nim twarz a potem przecierać ją płatkiem kosmetycznym. Niestety po dwukrotnym zastosowaniu produktu w ten sposób płyn dostał mi się tylko do oczu.. wole zdecydowanie tradycyjną aplikację..

Płyn jest teraz w fazie testowania, więc nie mogę za dużo o nim powiedzieć. Jest to drogi produkt więc mam wobec niego duże oczekiwania.

Cena producenta 49 zł 

Ostatnim kosmetykiem z ChillBoxa jest truskawkowy balsam do ust marki Fitokosmetiks.
Ja zdecydowanie uwielbiam balsamy do ust, mam już ich około 6 w tym momencie.. Ten oczywiście również będę używać. Produkt jest rosyjski, ulotka także, ale dowiedziałam się, że pomadka jest organiczna i nadaję ustom ładny czerwony odcień. Na razie nie będę jej jednak używać, bo muszę zużyć swoje zapasy, ale ciesze się z tego balsamiku jak najbardziej.

W pudełku znalazłam także próbki:
-kremu nawilżającego z Resibo 
- aksamitnego make-upu odmładzającego Efektimy
- balsamu brązującego Efektimy

Wartość realna pudełka to 143 zł i 07 gr, czyli nasz potencjalny zysk na pudełku to 54 zł.

Podsumowując, muszę powiedzieć, że jestem zadowolona z każdego kosmetyku, Chill przerósł dwukrotnie moje oczekiwania po udanym pudełku od DreamBox. Życzyłabym sobie by każde pudełko było równie dobre..

To tyle, teraz Wy mi powiedzcie czy już macie swojego ChillBoxa? 
Jakie są Wasz opinię? 
Jestem bardzo ciekawa co macie do powiedzenia na ten temat :) 

(Post nie jest sponsorowany)

piątek, 10 czerwca 2016

Unboxing czerwcowego Dream Boxa


Cześć! 
Dziś kurier przyniósł mojego pierwszego Dream Boxa, długo czekałam na niego i moja ekscytacja wciąż rosła i rosła. Chyba dalej jestem w głebi duszy dzieciakiem, który cieszy się z prezentów ;)


Kiedy w końcu dostałam pudełeczko byłam zachwycona jego wyglądem (tak jak i mój uszaty nicpoń, który już ostrzy ząbki na kartonik). 
Mój mały króliczy pomocnik nie odstępował mnie na krok w całym procesie unboxingu. Dostał w nagrodę suszone winogronko, nie ma to tamto..
O samym pudełeczku muszę powiedzieć, że zostało bardzo solidnie zapakowane folią bąbelkową, więc nic się nie uszkodziło podczas transportu.


Spis produktów:



Pierwszym produkt typowo kosmetycznym jest organiczny żel pod prysznic "Biała herbata & Bambus" od Harmonique. 


Musze powiedzieć, że sama firma jest mi znana, ale ten produkt mam pierwszy raz w swoich łapkach i z tego co zdążyłam zauważyć ma piękny zapach i dużo świecących drobinek ;)
Myślę, że ten kosmetyk jest strzałem w dziesiątkę i niedługo zacznę go używać bo żele pod prysznic idą u mnie jak woda. 

Cena 25 zł/ 250 ml



  Drugim składnikiem czerwcowego pudełeczka jest szampon nawilżający od Planeta Organica.



Już zdążyłam umyć nim włosy.. jakoś nie mogłam się oprzeć tej ślicznej buteleczce... ;) Szampon ma piękny zapach i podczas mycia bardzo ładnie rozchodzi się po włosach. Kosmetyk jest bogaty w odżywcze witaminy zawarte w olejku mango. Włosy bardzo dobrze się po nim rozczesuje. Chyba jestem na taaaak :D

Cena ok. 13 zł / 250 ml


Kolejnym produktem okazał się dezodorant firmy Born to Bio.


Mi przypadł losowo zapach "Zen sensation". Dream Box troszkę mnie wyręczył, bo sama miałam w planach zakup nowego dezodorantu. Pewnie jak zwykle kupiłabym jakiś drogeryjny pełen parabenów itp, a tu mamy coś innego, bo dezodorant nie zawiera alkoholu i aluminium, czyli jest zdecydowanie zdrowszym wyborem dla naszej skóry. Także jak najbardziej jestem zadowolona chociaż z zapachem tego dezodorantu jest tak, że średnio go czuje. Wy macie podobnie?


Cena 25 zł / 75 ml

Ostatnim produktem kosmetycznym jest organiczny kremik do twarzy z zielonej herbaty od Bioluxe. 


Zielona herbata króluje w tym opakowaniu, bo przypominam, że dostaliśmy również żel do mycia ciała z zieloną herbatą. Zobaczymy co to za cudo, bo osobiście nie znam tego produktu.

Cena 5 zł / 40 ml

Role czasoumilacza w czerwcowym boksie pełni plakat z firmy MiliArtShop. 

Cena 29,90 zł

Motyw kwiatowy przypadł mi również do gustu i już zdecydowałam, że plakat zawiśnie na mojej lodówce. Dream Box zadbał także o 30% zniżkę na wszystkie plakaty z CityArtPosters! 
Byłam na ich stronie i z tego co widziałam mają głównie plakaty z mapami. Jestem z Krakowa, więc może się skuszę.. kto wie!


Zniżke dostaliśmy także do tobeeco.com.
Niestety obie zniżki mają krótki termin przydatności także nie wiem czy zdążę je wykorzystać...

Zapomniałabym o próbce szamponu Bioxsine!

Mi się niestety nie przyda, bo nie mam problemu z wypadaniem włosów,ale na szczęście to tylko próbka.


                 Ojej i wreszcie na koniec przekąska, którą zachwyciłam się zarówno ja                                                         i mój uszatek! Ciemne winogrona od Puffins!


Mówiąc szczerze z początku jak je zobaczyłam to byłam sceptyczna.. ale za namową króliczą postanowiłam je otworzyć i spróbować kilka...no a potem kilkanaście sztuk :D Wow! każde winogronko smakuje inaczej niż poprzednie, ale wszystkie są aromatyczne i bardzo pyszne. 
Jest to jedna z nielicznych zdrowych przekąsek która mi zasmakowała, bo jestem niestety typem chipsoholika, ale o dziwo nie mogę się od nich oderwać. Chce więcej!
Produkt nie zawiera glutenu i cukru. 
Jestem baaaardzo zadowolona... 


                                                                        ... ekhem jesteśmy zadowoleni ;)

Cena: 7.99 zł / 60g

Podsumowując boxa: jestem mega zadowolona z zawartości. Podoba mi się, że produkty są zdrowe dla naszej skóry i organiczne. Fajnie, że Dream skupia się na produktach, które są nam potrzebne w codziennej pielęgnacji, czyli szampony i żele pod prysznic, a nie idzie w stronę kosmetyków, które zużywamy raz na jakiś czas i tylko zalegają nam w łazience...
Już nie mogę się doczekać lipcowej edycji pudełeczka. 
Na koniec trzeba też dodać, że cena Dream Boxa to 79 zł, a cena rzeczywistych produktów po podliczeniu to 105 zł i 89 gr.
Potencjalny zysk to 26 zł i 89 gr.

A Wy dostałyście już waszego Dream Boxa? Jakie są Wasze wrażenia? Zachęcam do podzielenia się nimi w komentarzach, bo jestem bardzo ciekawa co sądzicie. :)

(Post nie jest sponsorowany)

czwartek, 9 czerwca 2016

Propozycje filmowe na weekend

Cześć!

W związku z tym, że zbliża się szybkimi krokami weekend postanowiłam, że skompletuje nowy post z moimi propozycjami filmowymi dla Was. U mnie weekendy wyglądają tak, że oglądamy z chłopakiem duże ilości filmów, niektóre są super, a inne niezbyt przypadają mi do gustu, ale zawsze człowiek odstresuje się od rzeczywistości i wpada na chwile w zupełnie inny świat.
Moimi ulubionymi gatunkami filmowymi są zdecydowanie thrillery i dramaty i takie będę głównie omawiać.

A oto moje cztery filmowe propozycje.


1. Victoria (2015)
Gatunek: thriller, dramat


Victoria to opowieść o młodej dziewczynie która poznaje grupę chłopaków z którymi postanawia spędzić całą noc imprezując, pijąc, a ich nocna eskapada przybiera coraz dziwniejsze formy i prowadzi do nieoczekiwanych dla dziewczyny zdarzeń.
Film zrobiony jest na jednym ujęciu i w ten sposób na tyle mnie pochłonął, że czułam się jak uczestnik tych zdarzeń. Długo po obejrzeniu go nie mogłam przestać myśleć o tym co zobaczyłam. Świat pokazany w filmie to świat młodych ludzi żyjących szybko i często bez konsekwencji.



Ocena użytkowników portalu  filmweb.pl - 7,2/10
Moja ocena - 9/10 



2. Loft (2014)
Gatunek: thriller



Film opowiada losy pięciu przyjaciół, którzy w sekrecie przed swoimi drugimi połówkami wynajmują luksusowy apartament, który ma służyć im do spotkań z kochankami. Po pewnym czasie znajdują w nim ciało martwej kobiety i w tym momencie widz musi wcielić się w rolę detektywa i sam poskładać całą historie w logiczną całość. Brak chronologii i nieład w sposobie przedstawienia przeszłości bohaterów nie ułatwia dotarcia do sedna. Film trzyma w napięciu i ma sporo zwrotów akcji, daje do myślenia bowiem czasem nawet najlepszy przyjaciel ma mroczne oblicze.



Ocena użytkowników portalu filmweb.pl - 6,5/10
Moja ocena - 7/10 


3. Dar ( The Gift) 2015
Gatunek: thriller



Młode małżeństwo – Simon i Robyn – kupuje wymarzony dom, by w nim rozpocząć nowe życie. Przyszłość rysuje się w pięknych barwach, szczególnie że za kilka miesięcy na świat ma przyjść ich wymarzone dziecko. Spotkany przypadkiem dawny kolega Simona staje się nowym przyjacielem domu. 
Miło mieć kogoś znajomego w nowej okolicy. Kogoś, kto jest tak miły, że przesyła czasem drobne podarunki ;)  
 Film stopniowo buduje napięcie i jeżeli oglądaliście Funny Games to będziecie zadowoleni. Warto powiedzieć, że film został wyreżyserowany przez Joela Edgertona, gość napisał także scenariusz i sam zagrał najbardziej denerwującą postać w tym filmie. Szacunek. Przez prawie cały seans, towarzyszyło mi uczucie niepokoju i napięcia. 



                                             Ocena użytkowników portalu filmweb.pl - 6,6/10
                                                                     Moja ocena - 8/10 




4. Uwiedziony (2008)
Gatunek: dramat, thriller





Film opowiada historię nudnego doradcy finansowego Jonathana, którego gra Ewan McGregor, który na swojej drodze spotyka charyzmatycznego i przebojowego prawnika (Hugh Jackman). Dzięki nowemu przyjacielowi nudny doradca ma szanse poznać zupełnie inny świat... więcej zdradzać nie będę powiem tylko, że film przypadł mi do gustu przez swoją aurę tajemniczości i wytworzonej intrygi, poza tym Michelle Williams to jedna z moich ulubionych aktorek, a w tym filmie jest niezwykle uwodzicielska i kobieca.



                                                Ocena użytkowników portalu filmweb.pl - 6.6/10
                                                                    Moja ocena - 7/10 



A jakie są Wasze propozycje filmowe na weekend? Macie jakichś swoich faworytów, jakie gatunki filmowe preferujecie? Zapraszam do podzielenia się ze mną swoimi ulubionymi filmami w komentarzach! Chętnie obejrzę coś nowego :)


          P.S Jeżeli spodobały Wam się moje propozycje i chcecie poznać więcej filmów w podobnym guście to zapraszam na mój profil na portalu filmwebpl.

środa, 8 czerwca 2016

Recenzja zestawu U.R.O.K from InspiredBy



Rudi jest baaardzo ciekawy zawartości

        Muszę powiedzieć, że w tym miesiącu wkręciłam się w pudełkowe subskrypcje i zamówiłam naprawdę sporo beauty boxów.. Jak do tej pory otrzymałam zestawy od beGlossy oraz U.R.O.K z InspiredBy.  Czekam jeszcze z utęsknieniem na pierwszego ChillBoxa, Dreamboxa i urodzinowego ShinyBoxa.. tak więc jak widać wpadłam w to szaleństwo po (królicze) uszy!!

Będę omawiać pudełeczka po kolejności "wpływu" zatem dziś omówię zestaw od InspiedBy, którego zawartość jest nam w 80% znana w momencie dokonywania zakupu. Nieznane pozostają jednak kolory szminki i bodetka, które zostają losowo wrzucane do pudełek.

Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to piękne pastelowe kolory pudełeczka, są naprawdę piękne a samo pudełeczko niezwykle estetyczne i z przyjemnością posłuży mi jako przechowalnia dla moich lakierów do paznokci.




Według powyższej listy na pierwszy rzut idzie luksusowa szminka AVON z serii LUXE. 
Jest to produkt pełnowymiarowy o wartości 36 zł. Mi trafił się kolor Glam Poppy, który niezbyt mi pasuje, ale może to kwestia mojej psychiki i spróbuje się jeszcze przełamać.



Kolor jest bardzo żywy, ale mam wrażenie, że pasuje niewielu osobom. Nie czuje się w nim dobrze, mam wrażenie, ze podbija żółć zębów, także w efekcie nosząc go pewnie będę czuła się mało komfortowo - nie wiem czy się polubimy, ale mimo wszystko daje temu produktowi szanse.
 Moja spiskowa teoria mówi, że to właśnie dlatego trafił do tego pudełeczka, bo po prostu mało kto kupuje takie kolory. Z tego co widziałam u innych dziewczyn to im też niezbyt pasuje ten odcień... szkoda bo lubię kosmetyki LUXE, mam od nich tusz do rzęs i jestem z niego naprawdę zadowolona. 

Następnym produktem z zestawu jest śliczny i minimalistyczny planner w formacie A6 firmy Wondermarket. Planner wpisany jest kolorystycznie w kolor samego pudełeczka :)
 Jego cena to 11 zł. W pudełeczku znalazłam także 15% rabat do ich sklepu - dla mnie super ponieważ lubię papierowe gadżety. Planner bardzo mi się przyda.


Nie ukrywam, że głównym powodem zakupu tego pudełeczka był puder na objętość Indoli.
Sklepowa cena tego produktu jest bardzo duża, bo aż 44 zł i wydaje mi się, że nigdy bym go nie kupiła. Cena ta przewyższa cenę samego boxa o 5 zł i jednocześnie jest to najdroższy produkt z beauty boxa. Puder kupiłam w prawdzie nie dla siebie, ale z myślą o moim chłopaku, który namiętnie stosuje podobny produkt Palette. Z pewnością dam mu go na urodziny lub inną okazję :)
Sama jednak nie oparłam się temu pudrowi i postanowiłam przetestować go na sobie, i faktycznie dodał moim włosom ładnej objetości, ale ja takich produktów nie potrzebuje.


Moim faworytem pudełka jest żel pod prysznic Dove. Zdecydowanie odpowiada mi piękny zapach piwonii. Bardzo lubię produkty od Dove i ten mnie nie zawiódł, skóra pięknie po nim pachnie dobre kilka godzin po zastosowaniu. Zauważyłam także, że kolorystycznie opakowanie żelu Dove świetnie wpasowuje się w odcień samego pudełeczka U.R.O.K. 
Niby taki szczegół a cieszy..;)


Kolejnym produktem z pudełeczka jest bodetko! cóż to takiego? 
henna do brwi..


Mimo, że na fanpage'u firma napisała, że kolor ma być uniwersalny to ja otrzymałam wersje w kolorze czarnym, gdzie moje brwi są w kolorze ciemnego blondu, wiec pozostaje mi ten produkt jedynie oddać jakiejś koleżance. 

Bodetko warte jest 39 zł za 6 ml więc to nie jest tani produkt, z pewnością opłaciło mi się to cenowo, ale nie jestem jakoś szczególnie zadowolona. Mimo że wiedziałam co kupuje to liczyłam jednak, że bodetko będzie faktycznie uniwersalne.. okazało się jednak że dziewczyny dostały różne warianty kolorystyczne a mi przypadł niestety ten najmniej pasujący. Gdybym dostała swój wariant to byłabym baaardzo zadowolona. 

Ostatnim produktem z pudełka jest dezodorant to stóp marki Shefoot. 


Pięknie pachnie i działa naprawdę relaksująco na moje nogi, długo się utrzymuje i jestem z niego bardzo zadowolona. Na pewno zużyje szybciutko buteleczkę. Co ważne produkt nie zawiera parabenów, soli aluminiowych, i innych szkodliwych substancji.

 Jego cena to 18,80 zł za 150 ml.
__________________________________

Po podliczeniu cała zawartość pudełka to 161,80 zł. Ja kupiłam go dodatkowo po 80 % przecenie czyli za 17,80zł.  Z sześciu produktów z pudełka jestem zadowolona z 4, uważam więc, że InspiredBy spisało się bardzo dobrze zważywszy na niską cenę pudełeczka.
A jakie są Wasze odczucia co do pudełeczka? Macie już swoje? :)