czwartek, 16 czerwca 2016

Recenzja czerwcowego ChillBoxa

Hej :)
Dziś dotarł do mnie pierwszy ChillBox. W tamtym tygodniu recenzowałam zestaw od Dream Boxa i myślałam, że był super, ale niespodziewanie ChillBox przebił wszystkich i to właśnie jego box kupie w następnym miesiącu.

 Dlaczego? 
Odpowiedź poniżej...:)


Pierwszą rzeczą która przykuła moją uwagę jest ten słodki lampion i zestaw tealightów. Już wczoraj miałam sprawić sobie przyjemność i zobaczyć jak się sprawuje podczas wieczorku z książką, ale niestety zabrakło mi zapałek.. Muszę koniecznie dziś je kupić!

Lampion podoba mi się bardzo i chyba zawsze o takim marzyłam lecz jakoś nigdy nie miałam okazji go sobie sprawić, super że ChillBox mnie z  tego wyręczył.


Cena producenta: około 20 zł

Kolejną rzeczą jest Alternatywna oranżada o smaku dzieciństwa ;)






 Wczoraj zastanawiałam się co jedzeniowego znajdziemy w Chillu i tak marzyło mi się właśnie by był to jakiś pyszny napój :) No i mamy oranżadę z firmy Alternatywa, i to w dodatku  z logiem Chilla! Piłam  ją wczoraj cały dzień i niezwykle umiliła mi czas. Szkoda tylko, że oranżadę można dostać jedynie we Wrocławiu, bo chętnie pijałabym ją częściej.. no ale może znajdę jakąś podobna wersje w Krakowie. Zostałam pozytywnie zainspirowana.

Cena producenta: 7 zł


Muszę powiedzieć, że do zakupu czerwowego ChillBoxa skłonił mnie głównie fakt, że dodają oni do boxa książkę. 
W czerwcowym pudełku dostaliśmy wszyscy pozycję Marii Ernestam "Córki marionetek".
Jest to thriller, czyli mój ulubiony gatunek zarówno filmowy jak i książkowy.
Musze powiedzieć, że zaczęłam czytać wczoraj i czuje się zachęcona by kontynuować :)
Podsumowując, z książki jestem chyba najbardziej zadowolona. Bardzo bym chciała by dziewczyny z Chilla nie ulegały namową na ebookowe wersje, bo uważam, że to jest ona gorsza i męczy oczy.. Nie ma to jak oderwać wzrok od monitorowego światła i odpocząć przy tradycyjnej książce.. ah i powąchać książkowy papier:) To jest to!


Cena z okładki: 34,90 zł


Pierwszym kosmetykiem w zestawie okazała się maseczka do twarzy Płucnica Islandzka firmy Natura Estonica. 


Jest to maseczka głęboko oczyszczająca pory i tonizująca skórę. 
Maska nie zawiera szkodliwych parabenów i jest organicznie przyjazna naszej skórze. Wczoraj przed snem wypróbowałam ją i okazała się, że pięknie pachniała i ładnie odświeżyła moją cerę. Co ciekawe, według polskiej etykiety powinnam trzymać maseczkę 1-2 minuty.. szok! Nie pasowało mi to, więc postanowiłam zedrzeć polską etykietkę i pod nią było napisane standardowe 15-20 minut.. hmmm ktoś popłynął w tłumaczeniu :)


Cena producenta: 12,77 zł


Moim ulubionym kosmetycznym produktem z boxa okazał się jednak scrub cukrowy Kenijskie Mango z Organic Shop. 
Scrub jest również przyjazny naszemu zdrowiu, zawiera 99, 54 % naturalnych składników, nie zawiera więc SLS, parabenów i silikonów. Muszę powiedzieć, że jego zapach jest obłędny i miałam ochotę sięgnąć po łyżeczkę i go spróbować.. ;) Jestem mega zadowolona, bo uwielbiam zapach mango i na pewno będę od dziś ten scrub testować.


Cena producenta: 11,50 zł


I kolejny super naturalny produkt, tym razem jest to płyn micelarny marki Resibo. 
Jest to mój pierwszy kosmetyk tej marki i muszę przyznać, że takiego pięknego dizajnu kosmetyku jeszcze nie widziałam. Bardzo mi się podoba. A co do samego produktu to muszę powiedzieć, że przeszkadza mi dozownik płynu. 
Nie lubię atomizera w płynach micelarnych, bo przeszkadza mi to efektywnie korzystać z produktu. Producenci zalecają by najpierw spryskać nim twarz a potem przecierać ją płatkiem kosmetycznym. Niestety po dwukrotnym zastosowaniu produktu w ten sposób płyn dostał mi się tylko do oczu.. wole zdecydowanie tradycyjną aplikację..

Płyn jest teraz w fazie testowania, więc nie mogę za dużo o nim powiedzieć. Jest to drogi produkt więc mam wobec niego duże oczekiwania.

Cena producenta 49 zł 

Ostatnim kosmetykiem z ChillBoxa jest truskawkowy balsam do ust marki Fitokosmetiks.
Ja zdecydowanie uwielbiam balsamy do ust, mam już ich około 6 w tym momencie.. Ten oczywiście również będę używać. Produkt jest rosyjski, ulotka także, ale dowiedziałam się, że pomadka jest organiczna i nadaję ustom ładny czerwony odcień. Na razie nie będę jej jednak używać, bo muszę zużyć swoje zapasy, ale ciesze się z tego balsamiku jak najbardziej.

W pudełku znalazłam także próbki:
-kremu nawilżającego z Resibo 
- aksamitnego make-upu odmładzającego Efektimy
- balsamu brązującego Efektimy

Wartość realna pudełka to 143 zł i 07 gr, czyli nasz potencjalny zysk na pudełku to 54 zł.

Podsumowując, muszę powiedzieć, że jestem zadowolona z każdego kosmetyku, Chill przerósł dwukrotnie moje oczekiwania po udanym pudełku od DreamBox. Życzyłabym sobie by każde pudełko było równie dobre..

To tyle, teraz Wy mi powiedzcie czy już macie swojego ChillBoxa? 
Jakie są Wasz opinię? 
Jestem bardzo ciekawa co macie do powiedzenia na ten temat :) 

(Post nie jest sponsorowany)

7 komentarzy:

  1. Uroczy ten lampion :) I fajna zawartość, jak zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uroczy lampion, dziewczyny z Chilla są pomysłowe :)

      Usuń
  2. Pudełko jest bardzo udane! Peeling, maseczka, książka, lampion - te rzeczy podobają mi się najbardziej :).

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam słabość do lampionów i tego typu gadżetów :)
    Na płyn micelarny z Resibo też mam ochotę :>

    OdpowiedzUsuń
  4. Resibo i alternatywa bardzooo na plus:)

    OdpowiedzUsuń
  5. To pudełko też było fajne, jednak ja nie lubię balsamów do ust, chociaż pasowało by się zmusić do używania :)

    OdpowiedzUsuń