Niestety wrześniowy box trafił do mnie wyjątkowo późno, bo paczka przyszła do paczkomatu o 21 i podczas całego dnia zdążyłam już niestety podejrzeć zawartość na instagramie u innych dziewczyn, więc nie było aż takiego efektu niespodzianki... no ale cóż, byłam strasznie niecierpliwa ;)
Gdy niosłam pudełko do domu okazało się, że jest strasznie ciężkie co trochę wzbudziło moją ciekawość, bo przypomniałam sobie, że to pewnie kubeczek waży najwięcej i nie wiem przecież na którą wersje trafiłam! Także coś było jednak owiane tajemnicą :) Nie mogłam się już doczekać kiedy wpadne z pudełkiem do domu by móc szybko sprawdzić wersje, która mi przypadła.
Okazało się, że trafiłam na różowy kubeczek z truskawką, był to mój faworyt, zresztą kubeczek towarzyszy mi teraz przy pisaniu tej notki i spisuje się świetnie. Naprawdę jestem zadowolona i to mój ulubieniec z wrześniowego pudełka.
Okazało się, że trafiłam na różowy kubeczek z truskawką, był to mój faworyt, zresztą kubeczek towarzyszy mi teraz przy pisaniu tej notki i spisuje się świetnie. Naprawdę jestem zadowolona i to mój ulubieniec z wrześniowego pudełka.
Cena: 34,18 zł
To była jednak ujawniona wcześniej zawartość pudełka, pozostałe produkty były owiane tajemnicą i nikt nie wiedział czego prócz kubeczka można się spodziewać we wrześniu.
Pierwszą kosmetyczną rzeczą jaką znalazłam był scrub do twarzy "wiśnia imbirowa" z Organic Shop.
Fajnie, u mnie nigdy za wiele produktów do oczyszczania skóry także peelingi i scruby są zawsze mile widziane, bo to po prostu niedłączny element pielęgnacji. Poza tym uwielbiam zapach wiśni, więc jeśli ten scrub pachnie wiśniowo to ChillBoxie masz mnie bez reszty tym produktem! :D
Cena: 12,55 zł
Kolejnym produktem okazała się grecka pianka do mycia ciała od Organique.
Produkt ten ma walory pielęgnacyjne i nawilżające. Nigdy nie miałam takiej pianki, więc jestem bardzo na tak, na pewno już niedługo przetestuję, bo bardzo pulubiłam się z kosmetykami od Organique. Na pewno dam Wam znać w przyszłości co to za małe cudeńko. :)
Cena: 18.90 zł
Książkową propozycją września okazała się pozycja "Antipolis" Tomasza Fijałkowskiego.
Jest to powieść fantasy z czego nie bardzo się cieszę.. ja uwielbiam kryminały i chyba ciężko mi będzie zmusić się do sięgnięcia po tę książkę, ale zobaczymy... Jednak wartość książki to 30 % wartości pudełka także pod tym względem nie czuję się usatysfakcjonowana.
Cena: 34,90 zł
Chyba specjalnie do kubeczka została dołączona herbata :)
Herbatę otrzymaliśmy z firmy Dary Natury i jest to tzw. herbatka poobiednia. Herbata zapobiega wzdęciom i normalizuje proces trawienia. Jak deklaruje ChillBox wzbogacona jest również w cenne witaminy i sole mineralne. No i super, na pewno wypiję ze smakiem, zawsze to jakieś urozmaicenie od czarnej herbaty, której mam już po uszy. Jestem na tak, zresztą pije ją w tym momencie w chillowym kubeczku, więc muszę dodać, że jest według mnie mocno rumiankowa.
Cena: 3.70 zł
Trafił nam się również produkt z EcoLab. Dla mnie ta firma to nowość i pierwszym moim produktem do przetestowania okazała się maska do rąk z avokado.
Powiem szczerze, że nigdy nie miałam do czynienia z maską do rąk i nie wiem nawet jak to się je, podejrzewam, że maska ma za zadanie po prostu wygładzić i nawilżyć skórę naszych dłoni jak to ma robić maska do twarzy... czyli po prostu robić robotę kremu tylko pod szyldem maski.
Nie wiem co i jak, ale na pewno przetestuję, bo ten kosmetyk pobudził moją ciekawość, a więc jestem na tak.
Cena: 13,95 zł
Ostatnim produktem okazał się krem do stóp z olejkiem lawendowym i ekstraktem z bambusa firmy Kafe Krasoty.
Zdaję mi się, że firmę tę mieliśmy już okazję poznać we wcześniejszej edycji Chilla.
Krem ma działanie nawilżające i zdążyłam go już użyć na swoje stopy, powiem jedno - pachnie obłędnie. Uwielbiam zapach lawendy i ten krem mogłabym wąchać i wąchać... szkoda, że to nie krem do rąk (chociaż przecież mam ich cały zapasa..) :P Ale żeby nie było, to ciesze się z kremu do stóp, bo obecnie moje stopy są w fatalnym stanie... skóra mi na nich popękała, więc od dziś zabieram się za stosowanie tego cudownie pachnącego specyfiku. Dam znać co i jak w przyszłości.
Cena: 11,90 zł
W pudełeczku znalazłam także szereg ulotek i zniżek oraz Japońskie ciasteczko szczęścia z wróżbą od Jasumi. Otworzę go jutro by miło rozpocząć dzień :)
Podsumowując, z całej zawartości jestem zadowolona, no oprócz książki.
Wartość produktów to 130, 08 zł, czyli potencjalny zysk na pudełku wynosi 41, 08 zł. Zysk nie jest jakiś oszałamiający, ale zawartość pudełeczka mnie bardzo ucieszyła. Kubeczek to hit, zamierzam sprawić drugi taki sam mojej mamie na urodziny.
Box wrześniowy jest ostatnim boxem przed przerwą, także cieszę się, że udało mi się go zamówić, bo pewnie przez kilka miesięcy będziemy odcięci od ChillBoxowych dobroci... :(
Mam nadzieję jednak, że dziewczyny wrócą z pudełkami w odświeżonym formacie i dalej będzie panował ChillBoxowy szał co miesiąc. :)
A jak Wasze wrażenia? Udało Wam się dopaść wrześniowy box tak jak ja?










Udało mi się kupić i zadowolona jestem średnio :) hitem jest kubeczek, w którym już właśnie skończyłam pić kawę, jednak maska do rąk mnie nie zachwyca, scrub do twarzy idzie do oddania, a w kremie do stóp obawiam się lawendowego zapachu. Ale wiadomo każda z nas jest inna, inne ma gusty i wymagania do pudełka czy też choćby nawet zapasy produktowe :)
OdpowiedzUsuńNo dokładnie, każdy ma inne gusty i zapasy :) Mi akurat szybko schodza peelingi więc scrub się przyda jak znalazł, a zapach lawendy jest jednym z moich ulubionych dlatego krem do stóp też mi przypasował :)
UsuńFajna zawartość, czekam na recenzje greckiej pianki :)
OdpowiedzUsuńCiekawe, gdzie można zamówić taki kubeczek, bo niestety na pudełko się spóźniłam :D
OdpowiedzUsuńTutaj są :)
Usuńhttp://www.gadzetydomowe.eu/httpwwwgadzetydomoweeukubek-z-przykrywka-ciastko-z-truskawka-p-123html-p-123.html
Dziękuję:)!
UsuńCałkiem fajne pudełko :)
OdpowiedzUsuń